Recenzja Asics Glideride 2 - narodziny nowej legendy biegowego rynku?
Jeżeli ktoś chciałby zakosztować, jak smakuje komfortowe bieganie w butach najnowszej konstrukcji i porównać swoje doznania z tradycyjnymi butami biegowymi, to powinien bezwzględnie sięgnąć po model Asics Glideride 2.
To but, który nie znajdzie swojego miejsca wśród butów dobrych, ani nawet... bardzo dobrych. Moim zdaniem, szybko trafi na ekskluzywną półkę butów wybitnych.
Powiew świeżości
Jak pamiętam, pierwsza edycja Gilderide nie wzbudziła specjalnych emocji. Owszem, but się generalnie podobał, a swoim zaokrąglonym kształtem podeszwy wyraźnie intrygował, gdyż mocno się odróżniał od sztandarowych modeli Asicsa, w rodzaju: Kayano, Nimbusa czy Cumulusa. Pierwszy Glideride był jednak wyraźnym powiewem świeżości w ustabilizowanym od lat i niewiele zmieniającym się panteonie biegowych „gwiazd” tej japońskiej marki.
I jak to zwykle bywa, większość zainteresowanych biegaczy czekała już jednak na drugą edycję tego buta, bowiem producenci obuwia biegowego - po zebraniu opinii rynku z licznych testów oraz codziennych doświadczeń biegaczy, zazwyczaj wprowadzali szereg poprawek udoskonalając pierwsze edycje swoich butów. Nie inaczej było w przypadku Gilderide i jego kolejne wcielenie okazało się lepsze od pierwowzoru.
Pierwsze wrażenie
Nowy ASICS Glideride 2 intryguje jak jego poprzednik już samym, "nie-asicsowym" wyglądem – jest smukły, ładnie wyprofilowany z wyraźnie zadartym czubkiem, co od razu sugeruje, że but wręcz „rwie się” do biegu. Komfortowa cholewka, w której zaszły największe zmiany jest teraz perfekcyjnie dopasowana do stopy, zresztą jak przystało w większości butów ASICSa.
Nigdzie się nie marszczy, nie załamuje, a trzymanie zapiętka jest również bez zarzutu (to także jedna z głównych zalet większości butów marki ASICS). Dodam jeszcze, że dobrej jakości sznurówki same się nie rozwiązują w przeciwieństwie do „wypasionych” butów innych marek. Sam materiał nowej cholewki (engineered mesh) również sprawia wrażenie solidnego i trwałego, więc problemów z szybkim przecieraniem się tej cholewki raczej być nie powinno.
Wspomniany wcześniej, dobrze trzymający zapiętek jest bardzo wygodny dla stopy i niemalże otula jej część piętową komfortowym kołnierzem. Ponadto, laserowe perforacje nowej cholewki zapewniają znakomitą wentylację dla stopy, o czym już sam zdążyłem się przekonać, biegnąc kilkanaście kilometrów w temperaturze ok. 20 stopni.
Ale tym, co tak naprawdę może rozpalać zmysły zainteresowanych biegaczy jest podeszwa modelu Glideride 2, której łódeczkowaty kształt z miejsca przykuwa uwagę. Wykonana z dwóch warstw lekkiej pianki Flyte Foam, wzmocnionej na śródstopiu kompozytową płytką i wykończona bardzo przyczepną gumą węglową AHARPlus od spodu, zdaje się zapowiadać ciekawe doznania biegowe. I słusznie zapowiada, o czym poniżej…
A jak się w nich biega?
Po blisko 120 pokonanych kilometrach mogę śmiało powiedzieć, że wrażenia z biegania w drugiej edycji Glideride’ów są nieprzeciętne i krótko rzecz ujmując - ten but biega jeszcze lepiej niż wygląda! Z jednej strony, jego amortyzacja jest wystarczająco miękka (dużo bardziej od swojego poprzednika, którego podeszwę uznawano dość powszechnie za zbyt twardą), a z drugiej strony oferuje naprawdę dużą dynamikę odbicia, co jest zasługą umieszczonej w podeszwie płytki. Wprawdzie nie carbonowej, ale także bardzo sprężystej.

Glideride 2 bardzo łatwo nabiera prędkości, a jej utrzymywanie na stałym poziomie przychodzi bez specjalnego wysiłku, co oznacza, że ten but jest wręcz stworzony do rytmowego biegania. Dzięki łódeczkowej konstrukcji podeszwy, pokonywanie podbiegów jest bajecznie łatwe. Wystarczy jedynie lekko się pochylić do przodu. Z kolei, pianka Flyte Foam zapewnia komfortowe i co równie ważne, bardzo stabilne lądowanie stopy.
Obawiałem się nieco o przyczepność tego buta, gdyż bieżnik nowego Glideride'a jest dosyć płytki. Ale jak się szybko okazało zupełnie niepotrzebnie, nawet na mokrym asfalcie buty trzymały się znakomicie.
Niestety dla szybkobiegaczy, Glideride 2 nie został stworzony do bicia rekordów, gdyż na to jest trochę za ciężki i raczej nie jest w stanie skutecznie rywalizować z carbon-ową elitą, ważącą średnio o około 100 g mniej.
Hiroaki Nishimura, główny konstruktor Glideride'a projektując jego podeszwę inspirował się rowerem oraz japońskim określeniem Koron-Koron, czyli czegoś, co raz przewrócone toczy się już dalej samo. Zakrzywiony kształt podeszwy Glideride właśnie takich wrażeń dostarcza. Wystarczy jedynie ruszyć, aby dalej buty toczyły się już same... :)
Nie tylko według mnie, właśnie ta właściwość oszczędzania energii jest główną zaletą tego buta, gdyż pozwala biegać dalej, przy dużo mniejszym zużyciu energii, co też zostało naukowo udowodnione w słynnym Instytucie Sportu ASICSa. Znacząco mniejszy stopień zgięcia stawu skokowego wpływa bowiem na działanie mięśni w całym łańcuchu kinetycznym i w efekcie mięśnie łydek pracują oszczędniej zużywając mniej energii dla utrzymania swojej wydajności.
Gdzie się sprawdzą?
Podsumowując, ASICS Glideride 2 to znakomity but treningowy, o naprawdę nieprzeciętnych właściwościach. Sprawdzi się doskonale podczas długich wybiegań i bez najmniejszego problemu pokona cały maraton, gdyż jest wyjątkowo komfortowy na dłuższym dystansie. Poza tym, jego kołyskowa podeszwa nie tylko oszczędza energię zużywaną w fazie przetaczania stopy, ale ma również dodatkową zaletę w postaci niemal bezwysiłkowego przejścia do dynamicznego odbicia ze śródstopia.
Wystarczy jedynie lekko się pochylić do przodu, a buty niemal automatycznie skłonią nas do biegania ze śródstopia, zamiast z pięty, co może być szczególnie istotne dla osób zamierzających poprawiać swoją technikę biegową.
W mojej prywatnej szafie z butami biegowymi, ASICS Glideride 2 trafił od razu na ekskluzywną półkę butów wybitnych. Wyżej jest już tylko jedna półka butów... legendarnych. Czy ASICS Glideride ostatecznie wskoczy na tą półkę zadecydują jego kolejne edycje, ale moim skromnym zdaniem ten but posiada już dzisiaj wiele atrybutów, aby tam się znaleźć.
Jeśli tak się stanie, dołączy do grona takich legend biegowego rynku, jak Kayano lub Nimbus, czyli najlepszych od dziesięcioleci modeli butów stworzonych w japońskim Kobe, gdzie mieści się siedziba globalnej korporacji ASICS.
Krzysztof Szwedzik
doradca klienta Sklepu Biegacza Warszawa-Powiśle


