Magiczne tempo i wygoda: recenzja ASICS Magic Speed 4
Podobno magia to tylko mrzonka, a wszelkie doniesienia o jej istnieniu to wymysły szarlatanów i hochsztaplerów. Czyżby?
Przejdźmy do rzeczy: czwarta odsłona karbonowej serii Magic Speed od marki Asics przynosi szereg zmian, które odróżniają ją od poprzednich modeli. I nic w tym dziwnego – każda wersja tego modelu wprowadzała znaczące innowacje. Druga generacja tego treningowo-startowego buta wprowadziła pełnowymiarową płytkę karbonową, której połączenie z lekką, responsywną pianką FF Blast+ oraz przewiewną cholewką sprawiło, że wielu biegaczy wybierało go do wymagających jednostek treningowych. W trzeciej edycji zmniejszono wagę buta, kosztem ograniczenia amortyzacji. Zmienił się także materiał cholewki, który zyskał „foliowy”, śliski charakter – co nie wszystkim przypadło do gustu, zarówno estetycznie, jak i funkcjonalnie. A jak jest w czwartej wersji? Wydaje się ona syntezą najlepszych cech poprzednich trzech edycji, z jednym – bardzo istotnym – nowym akcentem.
Pierwsze wrażenia
Nowe „medżiki” dotarły do mnie w kolorze żarówiastej zieleni. Otworzyłem pudełko i spojrzałem na intensywnie kolorową cholewkę butów, potem na nadchodzącą jesień za oknem i westchnąłem: „No cóż, zaraz i tak zrobią się brudnoszare”. Bez zwlekania włożyłem je na stopy.
Po zawiązaniu czułem się wyższy o dokładnie 42,5 mm (z przodu 34,5 mm, czyli drop 8 mm) – to najwyższa warstwa pianki w historii tego modelu. Początkowo pomyślałem, że może jej być zbyt dużo dla moich potrzeb, ale po kilku krokach zorientowałem się, że but doskonale współgra ze stopą, zapewniając solidne wsparcie w okolicach śródstopia i pięty. Przetaczanie na dużej kołysce jest płynne i stabilne. Różnica w porównaniu do poprzednich edycji od razu rzuca się w oczy: w tej wersji zastosowano piankę FF Turbo, znaną z modeli Metaspeed i Superblast, jednak w Magic Speed 4 wydaje się ona nieco mniej miękka i napuszona, choć nadal lekka i dynamiczna. Ta subtelna różnica może sprawić, że but będzie bardziej trwały od swoich wyścigowych odpowiedników.
Cholewka także przeszła zmianę – wrócono do klasycznego materiału z siateczki, co z pewnością ucieszy osoby, którym nie przypadł do gustu „foliowy” wygląd trzeciej edycji. Co do wagi: but przytył jedynie o 3 gramy w porównaniu do poprzednika (221 g w rozmiarze 9 US), co, biorąc pod uwagę zwiększoną amortyzację, jest dużym plusem. Konstrukcja pozostała podobna – wysoka cholewka i dużo miejsca na palce z przodu sprawiają, że Magic Speed 4 to świetny wybór dla osób o szerokim przodostopiu i/lub wysokim podbiciu.

Testy w terenie
Ponieważ jest to recenzja butów biegowych, najważniejsze pytanie brzmi: do czego właściwie służy ten model?
Od początku było dla mnie jasne, że nie jest to but do spokojnego biegania. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Magic Speed 4 stał się moim domyślnym wyborem na biegi tempowe, szczególnie na dłuższe odcinki w okolicach progu beztlenowego (u mnie ok. 4:00/km). W tych warunkach but spisuje się niemal wzorowo – pianka amortyzuje uderzenia, balansując miękkość z dynamiką, a pełnowymiarowa karbonowa płytka wspomaga, gdy trzeba, ale nie przeszkadza, gdy nie jest to konieczne. Dzięki temu but sprawdza się także przy spokojniejszym tempie, nie stając się wtedy sztywny i niewygodny.
Od czasu drugiej wersji Magic Speed zauważam poprawę przyczepności. Nawet na mokrym asfalcie podczas nawrotów but nie ślizga się, co jest istotne przy tak dużym podbiciu – łatwo stracić stabilność na ostrych zakrętach. Z pomocą przychodzi technologia ASICSGRIP, która w tym modelu skutecznie łapie podłoże.
Jeśli chodzi o bardziej dynamiczne treningi, tu Magic Speed 4 nie błyszczy – podczas interwałów w tempie ok. 3:20/km wyraźnie czułem, że spora ilość pianki ogranicza precyzję odbicia. Choć but świetnie sprawdza się na dłuższych dystansach, to jednak nie jest idealny do krótkich, intensywnych sesji. Mając na liczniku ponad 100 km w tych butach, skłaniam się do traktowania ich raczej jako obuwie treningowe na dystanse półmaratońskie i dłuższe.
Podsumowanie
Dla kogo jest ten model? Magic Speed 4 to naprawdę wszechstronny but, który mogę polecić szerokiemu gronu biegaczy. Bardziej zaawansowanym zawodnikom nie posłuży jako stricte startowy model, ale jest świetnym wyborem na pierwsze zapoznanie z technologią karbonową.
Duża amortyzacja sprawia, że osoby o wadze większej niż moje 65 kg mogą korzystać z tego modelu bez obaw. Trzeba jednak pamiętać, że przy większej wadze żywotność pianki (szacowana na około 800 km) może ulec skróceniu.
Podsumowując – polecam ten model każdemu, kto potrzebuje solidnego buta do treningów w drugim zakresie tętna. Na tle konkurencji Magic Speed 4 wyróżnia się na plus: Nike Zoom Fly 5 jest cięższy, a adidas Boston 12 – sztywniejszy i cięższy. Magic Speed 4 ustawia poprzeczkę wysoko: to niezwykle wygodny „poduszkowiec” z potencjałem na szybkie tempo.
Jakub, Sklep Biegacza Kraków