Poradnik biegacza Poradnik biegacza
16 Sierpnia 2024

„Hejterzy skupiają się tylko na tym, co jest teraz, nie widzą, że zawodnik może mieć kilka słabszych sezonów” – rozmowa z Aleksandrą Brzezińską

„Hejterzy skupiają się tylko na tym, co jest teraz, nie widzą, że zawodnik może mieć kilka słabszych sezonów” – rozmowa z Aleksandrą Brzezińską

Niejednokrotnie szykując się do startu poświęcamy wiele, aby osiągnąć zamierzony cel. To nie tylko godziny spędzone na treningu, to prawdziwa podróż, w której pasja i determinacja stają się paliwem napędzającym nas do działania, zwłaszcza, gdy chodzi walkę o te najwyższe sportowe cele. Jak być blisko, a jednocześnie daleko jednego z najważniejszych marzeń sportowca, jakim jest start w Igrzyskach Olimpijskich? Jak radzić sobie z porażkami? Mieliśmy okazję porozmawiać z tegoroczną mistrzynią Polski Aleksandrą Brzezińską, która otarła się o wyjazd na najważniejszą imprezą tego lata. Mieliśmy okazję porozmawiać z Olą jeszcze przed startem Igrzysk Olimpijskich.

Jest żal, że nie znalazłaś się w gronie reprezentantów na Igrzyska Olimpijskie w Paryżu?

Ola Brzezińska: Na pewno czuję duży smutek, że nie udało się pojechać na te igrzyska. Naprawdę włożyłam całe serce w przygotowania. W poprzednich latach skupiałam się na każdym aspekcie, profesjonalnie, aby osiągnąć ten cel i zdobyć minimum kwalifikacyjne. Na igrzyska zabrakło niewiele.

Cieszy mnie, że kiedy patrzę w lustro, wiem, że nie mogę sobie nic zarzucić. Zrobiłam wszystko, co mogłam, aby osiągnąć jak najlepszy wynik. Proces przygotowań był dla mnie najważniejszy I wiele się podczas niego nauczyłam. Postawiłam sobie ambitny cel, zabrakło tylko 30 s. W trakcie tego procesu, zawierającego 2 kontuzje w poprzednich latach i prywatnych wyzwań, nauczyłam się wiele o sobie. To mnie bardzo cieszy, bo jestem teraz zupełnie inną osobą, zarówno prywatnie, jak i jako zawodniczka. Czuję się dużo silniejsza i wiem, że poradzę sobie z przyszłymi wyzwaniami. Nie wiem, co mnie czeka w przyszłości, ale mam już pewne cechy wypracowane. Oczywiście, jest jeszcze dużo do nauczenia, ale to pozwoli mi osiągać kolejne cele.

Na miesiąc przed startem w Walencji w grudniu 2023 r., złapałam wirusa, który całkowicie wykluczył mnie z treningów biegowych. Byłam bardzo osłabiona i mogłam biegać jedynie spokojnie, z prędkością 5:30 min/km. Udało mi się wykonać tylko dwie mocniejsze jednostki treningowe w ostatnim miesiącu przed maratonem. Wiele osób odradzało mi ten start, ale nie bałam się porażki. Wiedziałam, że pojadę do Walencji, mimo wcześniejszej kontuzji, której nabawiłam się̨ w marcu. Powrót z tej kontuzji był dla mnie radosny, ponieważ włożyłam wiele serca i radości w proces rehabilitacji, co mnie naprawdę kręciło. Nie chodziło mi tylko o wynik, ale o to, żeby pokazać sobie, że walczę do samego końca, niezależnie od tego, czy będzie to wynik trzygodzinny, czy olimpijskie minimum. Mimo osłabienia pojechałam do Walencji, a jak się okazało, zabrakło tylko 30 s, co boli, ale mam piękną życiówkę. Udało mi się wzmocnić charakter, co jest jak upgrade osobowości. I co dalej? Biegnę dalej.

Powiedziałaś – nie bałam się porażki. Jak się nie bać porażki, będąc jednocześnie ocenianym przez innych z wyników? 

Ola Brzezińska: Dobre pytanie. Wiem, że będąc wyróżniającym się sportowcem, znajdującym się w czołówce danego kraju, muszę liczyć się z hejtem. Jednak nauczyłam się żeby nie zwracać na to uwagi. Skupiam się na tym, co mogę od siebie dać i co zrobić. To jedyne, na co mam wpływ, dlatego chcę to robić w 100%, a analiza hejtu nie przyczynia się do rozwoju. Jako zawodowiec zależy mi na wynikach i cyfrach, ale nie to sprawia mi największą satysfakcję. Kocham sport, bieganie, tę aktywność samą w sobie, cały proces. Nie mówię tu tylko o treningu, ale także o pracy mentalnej, wzmacnianiu siebie i odkrywaniu swoich słabości oraz pracy nad nimi. To sprawia mi ogromną przyjemność.

Praca nad słabościami, nawet jeśli mam słabsze starty, jest dla mnie kolejnym bodźcem, by się podnosić, nauczyć się cierpieć i dokładać coś od siebie kiedy wszytko jest na nie. Nie ma lepszej okazji, by wyćwiczyć siłę charakteru, niż w sytuacjach, gdy nic nie idzie zgodnie z planem. Wtedy nie można się poddać, trzeba walczyć, mimo że na mecie wynik może nie być taki, jakiego oczekujemy. To lekcja, która będzie nam bardzo potrzebna i przydatna w przyszłości.

Miałaś teraz miesięczną przerwę. To była twoja chyba najdłuższa przerwa od treningu?

Ola Brzezińska: Po raz pierwszy miałam tak długą przerwę od biegania (oprócz kontuzji), którą naprawdę czułam, że potrzebuję. Gdy spojrzałam wstecz, zdałam sobie sprawę, że w ciągu ostatnich pięciu miesięcy przebiegłam dwa intensywne maratony. W grudniu była to Walencja, gdzie uzyskałam czas 2:27:20, a w kwietniu zdobyłam mistrzostwo Polski w Łodzi. Cały ten okres to były mocne treningi do maratonu, pełne skupienie i wiara w siebie mimo wielu wyzwań i przeciwności losu.. Teraz widzę, że kosztowało mnie to sporo, nie powiem, ale jestem dumna z tego, jak przez to przeszłam. Cieszę się bardzo, choć wiadomo, jak to jest.

Okres periodyzacji nie składa się tylko z ciągłej pracy, ale także z etapów odpoczynku. Aby wrócić jeszcze silniejszą, musiałam odpocząć szczególnie mentalnie potrzebowałam odpoczynku. Przez miesiąc miałam aktywny odpoczynek - dużo spotkań towarzyskich, fajnych wyjazdów. Kultura fizyczna płynie mi w żyłach, więc nie mogłam całkowicie zrezygnować z biegania. Ćwiczyłam, ale co najważniejsze mentalnie bardzo odpoczęłam. Teraz wznowiłam treningi i moim celem jest ponownie maraton w Walencji. Tak, mogę już powiedzieć, że ponownie tam wystartuję. Bardzo się cieszę na ten start. To będzie mój trzeci maraton w Walencji. Na razie nie chcę mówić o wyniku, bo nawet nie potrafię tego przewidzieć. Skupiam się na tym, co jest tu i teraz, bo po miesiącu roztrenowania czuję, że forma uciekła. To nie jest tak, że cały czas jesteśmy szybcy i w formie. Na to trzeba zapracować. Teraz jest etap, kiedy muszę sobie pozwolić na bycie wolniejszą, aby zbudować solidną bazę. Myślę, że mam wystarczająco dużo czasu. Udział w Igrzyskach Olimpijskich to w dalszym ciągu mój plan. Dokładnie cztery lata do Los Angeles. Te ostatnie lata pokazały mi, że każde przygotowania są pełne niespodziewanych sytuacji. Trzeba być gotowym, umieć pracować w skupieniu i w zmęczeniu, bo jest to długofalowe zmęczenie i skupienie trwające kilka miesięcy przygotowań. Trzeba nauczyć się pracy w dyskomforcie i pokonywać trudności. Wiem, że to mnie czeka. Na pewno będą różne momenty, ale czuję się na to gotowa. Chcę spełnić swoje marzenie, pojechać na igrzyska i być jedną z wybranych olimpijek oraz przekraczać swoje granice w wynikach sportowych.

Obserwując ostatnie zmagania w Walencji, można zaobserwować, że z dziewczynami stanowicie dobrą drużynę, wspieracie się, będziesz śledzić ich poczynania podczas maratońskiego startu z lekką zazdrością?

Ola Brzezińska: Nie ukrywam, że dziewczyny tutaj bardzo mnie motywują i inspirują. Gdy ktoś biega szybciej ode mnie, to dla mnie niesamowity bodziec – pokazuje mi, że ja też mogę to osiągnąć. Oczywiście, to nie jest kwestia zazdrości. Widzę przygotowania każdej z dziewczyn od kulis i wiem, jak ciężko pracują. Nie ma czego zazdrościć – one są cały czas poza domem, ciężko harują, żyją w pełnym skupieniu jak ja. Gdy osiągają dobre wyniki, dla mnie jest to dodatkowa motywacja, że moje wysiłki również kiedyś przyniosą owoce.

Na zgrupowaniach stworzyłyśmy bardzo dobrą atmosferę, zwłaszcza z Olą Lisowską i Angelą Mach. Kiedy razem jeździmy na obozy, każda z nas skupiona jest na swoim celu, ale jednocześnie wspieramy się nawzajem. Doskonale wiemy, że ten proces jest ciężki i wymagający, dlatego nie tracimy energii na niepotrzebną rywalizację. Wspieramy się, co jest naprawdę fajne

Nawiążę jeszcze do wspomnianego hejtu, cały czas słychać – świat nam ucieka. Pokazałyście w Walencji, że możecie szybko biegać, a mimo to nie ukrywajmy, maratończycy cały czas są pod tą falą krytyki -  "biegacie za wolno". Czasami wręcz słychać – "tak naprawdę po co jeździcie na zawody, zwłaszcza mistrzowskie", jak Ty na to patrzysz? 

Ola Brzezińska: Wiadomo, hejt zawsze będzie. Świat sportu niesamowicie pędzi do przodu. Dziś dziewczyny biegają maratony poniżej dwóch godzin i dwudziestu minut. Ja mam życiówkę 2:27:20 – różnica jest spora. Ale nie patrzmy tylko na liczby, bo sport to nie tylko cyferki. To przede wszystkim wartości. Każdy, kto łamie barierę +/- 2:45, wie, jak ogromny to wysiłek. Nawet osoby biegające maraton w trzy godziny wiedzą, że to wymaga ogromnej pracy. Prawda jest taka, że im szybciej biegasz, tym więcej wysiłku na wielu płaszczyznach musisz w to włożyć. Dlatego może hejterom tak ciężko wyobrazić sobie jak to jest w rzeczywistości kiedy biega się szybko, bo większość z nich nigdy w takim miejscu nie była.

Wierzę, że nawet jeśli nie zdobędziemy medali olimpijskich, co jest marzeniem każdego sportowca, to nie możemy przestać pracować, wierzyć i starać się. Pracujemy nie tylko dla siebie, ale też dla wizerunku naszego kraju i podnoszenia średniego poziomu maratonu w Polsce. Myślę, że polskie biegaczki mają ogromny potencjał i ich wyniki będą coraz lepsze. Hejterzy skupiają się tylko na tym, co jest teraz, nie widzą, że zawodnik może mieć kilka słabszych sezonów, albo po prostu stabilnych sezonów, ale dzięki wytrwałej pracy może osiągnąć wspaniałe wyniki w kolejnych latach. To jest właśnie piękno i zarazem trud sportu – wieloletnia sumienna praca i wiara.

Trzeba wierzyć w to, co się robi. Sport to wartości i piękne przykłady, z których można wiele nauczyć się o sobie. Osiągając stabilnie dobre wyniki, można zaistnieć nawet na arenie światowej. Wynik to jedno, ale imprezy mistrzowskie rządzą się swoimi prawami. Tam liczy się zimna krew i można powalczyć o medal czy wysoką lokatę. Nie skreślajmy więc naszych wysiłków, bo to nie sprowadza się tylko do minut i sekund. Mówienie, że jesteśmy słabsze o siedem minut od reszty świata i nie powinniśmy biegać, jest absurdalne. Świat byłby smutny, gdyby każdy podchodził do tego na zasadzie: „jeśli nie jesteś w czołówce światowej, to tego nie rób”. I mówię tu o każdej dziedzinie i profesji. Trzeba robić to z pasją. Jeśli ktoś ma pasję w sercu, powinien to robić bo wtedy się̨ stara w 100%, a starania zawsze przynoszą efekty.

Obserwując jednocześnie Twoje optymistyczne nastawienie, najlepiej mieć cel, ale skupiać się zatem na tym, co tu i teraz?

Ola Brzezińska: Mam wyznaczony długofalowy cel, ale nie nakręcam się na nim chorobliwie. Wiem, że sekret sukcesu tkwi w tym, co robię tu i teraz, każdego dnia. Skupiam się na planowaniu każdego dnia i na szczegółach, ponieważ, jak już wspomniałam, sukces tkwi w detalach. Jeśli dbam o odpowiedni sen, nawadnianie, odpoczynek i mądrość na treningu, to wiem, że jestem na dobrej drodze. Nie chodzi o to, by trenować ciągle szybko, ale by trenować mądrze. Czasem trzeba coś przesunąć, być elastycznym. Jeśli pod koniec dnia mogę powiedzieć, że zrobiłam wszystko, co mogłam, wtedy sukces jest w zasięgu ręki. Sukces nie przychodzi z wypruwaniem sobie żył na każdym treningu i obsesyjnym myśleniem „muszę pobiec 2:23”. Trzeba zachować spokój, skupić się na sobie i zanurzyć się w procesie. Każdy dzień jest inny i trzeba umieć dostosować się do tego.

To, co robimy teraz, będzie miało wpływ za trzy tygodnie. Obecnie jestem bez formy, ale sumiennie pracuję nad powrotem do biegania. Za trzy tygodnie zobaczę pierwsze rezultaty, co pozwoli mi przejść do kolejnego etapu treningu i podkręcić tempo. Każdy etap treningu wynika z poprzedniego.

Z jednej strony tak patrzysz na cyferki, a z drugiej - rano podczas wspólnego biegowego treningu w parku powiedziałaś do wszystkich – „nie bójmy się biegać wolno”. Czyli jednak czasami to tempo Ciebie nie przeraża, jeżeli jest jakieś tam takie bardzo spokojne?

Ola Brzezińska: Nie przerażają mnie te cyferki. Skupiam się na nich bardziej podczas dwóch mocniejszych jednostek treningowych w tygodniu, zwłaszcza przed maratonem, gdy mam do zrobienia specjalistyczne 30 km odcinki czy 6 km interwały itp. Pomiędzy tymi treningami biegam zgodnie z tym, co dyktuje mi mój organizm. Jeśli jestem zmęczona poprzednim dniem, kontroluję tętno – dla mnie jest to do 140 plus samopoczucie. Kiedyś miałam takie podejście, że muszę biegać szybko te rozbiegania, ale teraz zupełnie mi nie przeszkadza, że amatorzy w lesie mnie wyprzedzają. Wiem, że realizuję swój plan i ten trening ma pomóc mi się zregenerować. Muszę pilnować dyscypliny i założeń treningowych trenera. Co mi da, że kogoś wyprzedzę w lesie? Nic. Muszę skupić się na swojej pracy i wykonać ją najlepiej, jak potrafię.

W sporcie zawodowym ważna jest umiejętność odłożenia emocji i porównywania się do innych, a nawet do siebie, na bok. Trzeba mieć wiedzę o sobie samym i dać sobie przyzwolenie na to, że dzisiaj mogę być wolniejsza, bo to wszystko przyczynia się do osiągania pięknych wyników. Przed Walencją biegałam rozbiegania w tempie 5:30 min/km. Gdybym niepotrzebnie się nakręcała, że jestem wolna, straciłabym na to zbyt dużo energii. Wiedziałam, że to jest część procesu i trzymałam się swojego planu.

Mówisz o tym, i zastanawiam się z punktu widzenia kobiety, bo chyba zgodzimy się, że to częste, jak dawać sobie takie przyzwolenie – na przykład, że muszę się zdrzemnąć po treningu albo że mogę cały dzień nic nie robić? 

Ola Brzezińska: Tak, jest takie przekonanie, że wszyscy oczekują od nas nieustannej produktywności. Ale musimy pamiętać, że nie jesteśmy maszynami. Mając cel, wiem, że sportowcy są niezwykle ambitni – zarówno amatorzy, jak i zawodowcy. Myślę, że czasem zatracamy się w tej ambicji, dlatego ważne jest docenianie codziennych, prostych momentów i dawanie sobie przyzwolenia na bycie trochę wolniejszym. To naprawdę przynosi korzyści i odpłaca pięknymi wynikami.

Jeśli ktoś jeszcze tego nie próbował, może być trudno to sobie wyobrazić. Ale jeśli zaczniemy praktykować małe rzeczy, zauważymy poprawę nastroju. Gdy czujesz zmęczenie radzę zacząć od podstaw – ugotować sobie pożywny posiłek, dobrze się wyspać. Wszyscy wiemy, jak funkcjonuje człowiek, który nie odpoczywa. Po nieprzespanej nocy nikt nie ma dobrego humoru i jest zmęczony. To pokazuje, jak ważne są odpoczynek i przyzwolenie na słuchanie swojego organizmu. Nasze ciało jest najlepszym kompanem. To ono najlepiej podpowie, co mamy robić.

Wspomniane zapobieganie kontuzjom. Nie tylko bieganie, miałaś też okazję prowadzić jogę. To jest jeden z elementów, który u ciebie jest w stałym programie zapobiegania?

Ola Brzezińska: Tak, jogę zaczęłam praktykować rok temu, kiedy złapałam kontuzję. Naprawdę zauważyłam, że to był kamień milowy w moich przygotowaniach do maratonu. Oczywiście dostosowałam długość i intensywność tych ćwiczeń do swojego planu treningowego, aby współgrały z bieganiem. Moje codzienne sesje jogi wynoszą +/- 30min.  Taki schemat sobie wypracowałam i służy mi on. Bieganie jest moją domeną, ale joga pełni ważną rolę jako trening uzupełniający.  więcej biegamy, tym bardziej jesteśmy narażeni na urazy. Dlatego trzeba im zapobiegać poprzez różne ćwiczenia i aktywności. Jedną z nich jest joga. Wzmacnianie ciała jest bardzo ważne, dlatego dużo czasu poświęcam na treningi uzupełniające.

Na koniec jeszcze pytanie, którego nie może zabraknąć. Jakie są Twoje ulubione buty ASICS, bo jak wiadomo jesteś związana z tą marką?

Ola Brzezińska: Do treningu uwielbiam ASICS Nimbus. Najnowszą 26. edycję bardzo uwielbiam, amortyzacja jest niesamowita. Do takich treningowo-startowe używam Magic Speedy. Świetny, dynamiczny model. Z kolei startuje wiadomo, w karbonie – w ASICS Metaspeed Sky Paris. Te trzy modele butów to mój ulubiony zestaw butów, a mam ich naprawdę bardzo dużo w swojej szafie.

 

Zobacz kolekcję Asics

 

Jesteś związana z ASICS już od wielu lat. W ostatnich latach marka wprowadziła sporo technologii do swoich produktów. Jak oceniasz te zmiany? 

Ola Brzezińska: Dużo było ewolucji i dużo było rewolucji w tych modelach. Oczywiście wszystko idzie na plus, co pokazuje jak szybko też biegamy, jak świat się przesuwa do przodu i to również za sprawą tego, że marki sportowe, w tym ASICS, naprawdę narzuca niezłe tempo w rozwoju swojego obuwia. Dodałabym, że technologie pomagają w zapobieganiu też kontuzjom, bo modele są naprawdę bardzo dobrze przemyślane. Modele ASICS są bardzo dobrze wyposażone w stabilność, amortyzację. Wszystko to, czego potrzebuję do konkretnej roboty do maratonu, kiedy biega się w granicach 160 km czy nawet więcej w tygodniu. Więc te buty naprawdę nie tylko dają mi komfort. 

Ocena: 2
Bestsellery Zobacz więcej
  • buty adidas adizero adios pro 4 m niebiesko-srebrne
    PRASKI20
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty adidas Adizero Adios Pro 4 M Niebiesko-Srebrne

    839,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 863,99 zł (-3%)

    Cena regularna: 1 079,99 zł (-22%)

    42.0 · 42 2/3 · 43 1/3 · 44.0 · 44 2/3 · 46.0 · 47 1/3
    PRASKI20
  • buty asics gel-kayano 33 m zielone
    BeKing2026
    • Nowość
    • Bestseller
    • Nowość
    • Bestseller

    Buty Asics Gel-Kayano 33 M Zielone

    889,99 zł
    42.0 · 42.5 · 43.5 · 44.0 · 44.5 · 45.0 · 46.0 · 46.5 · 47.0 · 48.0 · 49.0
    BeKing2026
  • buty asics gel-kayano 33 wide m czarne
    Biegiem w Jesień
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Asics Gel-Kayano 33 Wide M Czarne

    679,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 799,99 zł (-15%)

    Cena regularna: 889,99 zł (-24%)

    42.0 · 42.5 · 43.5 · 44.0 · 44.5 · 45.0 · 46.0 · 46.5 · 48.0
    Biegiem w Jesień
  • buty asics novablast 6 m zielono-Żółte
    BeKing2026
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Asics Novablast 6 M Zielono-Żółte

    599,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 709,99 zł (-15%)

    Cena regularna: 709,99 zł (-15%)

    44.5 · 47.0 · 47.0 · 48.0 · 49.0 · 50.5
    BeKing2026
  • buty asics novablast 6 m kremowe
    BeKing2026
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Asics Novablast 6 M Kremowe

    599,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 709,99 zł (-15%)

    Cena regularna: 709,99 zł (-15%)

    44.5 · 46.0 · 46.5 · 47.0 · 48.0 · 49.0
    BeKing2026
  • buty asics gt-2000 15 m zielone
    Biegiem w Jesień
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Asics GT-2000 15 M Zielone

    559,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 659,99 zł (-15%)

    Cena regularna: 659,99 zł (-15%)

    42.0 · 42.5 · 43.5 · 44.0 · 44.5 · 45.0 · 46.0 · 46.5 · 47.0 · 48.0 · 48.5 · 49.0
    Biegiem w Jesień
  • buty hoka bondi 9 w błekitno-różowe
    BeKing2026
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Hoka Bondi 9 W Błekitno-Różowe

    669,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 799,00 zł (-16%)

    Cena regularna: 799,99 zł (-16%)

    38.0 · 38 2/3 · 39 1/3 · 40.0 · 40 2/3 · 41 1/3 · 42 · 43 1/3
    BeKing2026
  • buty nike vomero plus m zielono-niebieskie
    BeKing2026
    • Promocja
    • Bestseller
    • Promocja
    • Bestseller

    Buty Nike Vomero Plus M Zielono-Niebieskie

    699,99 zł

    Najniższa cena z 30 dni: 779,99 zł (-10%)

    Cena regularna: 779,99 zł (-10%)

    42.5 · 43.0 · 44.0 · 44.5 · 47.0 · 48.5
    BeKing2026