Recenzja MetaSpeed Sky. Gwarancja szybkości, czyli nowa rakieta Asics oficjalnie odpalona
2 kwietnia 2021
Już od dawna wiadomo, że Asics wiedzie prym w kategorii butów biegowych. Każda kolejna premiera modeli "wyścigowych" wzbudza wiele emocji w biegowym otoczeniu. Mogłoby się wydawać, że okres, jaki otworzył słynny Nike Vaporfly, a za nim inne modele jak Adizero Adios Pro itd..może zakłócić mocną pozycję Japończyków. Jednak teraz może to być tylko i wyłącznie marzenie ściętej głowy dla konkurencji, gdyż naprzeciw biegowej elicie "startówek" wychodzi MetaSpeed Sky, który spokojnie może walczyć o miano najszybszych butów na świecie.
Handicup w postaci płytki węglowej powoli staje się normą wśród butów startowych. Ten trend trzyma się na tyle mocno, że Asics nie mógł zostać dłużny biegowej społeczności. I tak też się stało, bo od zeszłego sezonu mogliśmy podziwiać na półkach sklepowych pierwszy wyrób "węglowy" tej marki. Mianowice Metaracer. To on był pierwszym dzieckiem wykorzystującym moc carbonu. Długo nie trzeba było czekać na kolejny ruch Japończyków. Kilka miesięcy później wymierzyli oni, bowiem piekielnie mocne uderzenie w kierunku biegowego rynku butów wyścigowych.
Ale odłóżmy moje ekscytacje na bok i przyjrzyjmy się jak to wygląda na papierze.
- Waga: 210g
- Drop: 5mm
- Rodzaj: Neutralne
- Przeznacznie: Do bicia rekordów!
Cholewka
Asics przyzwyczaił nas do ciekawych projektów pod względem designu. W przypadku najnowszego projektu nie mogło być inaczej. Asics MetaSpeed mieni się w wyjątkowej ognistej kolorystyce. W połączeniu z motywem zbliżających się IO w Tokio tworzy imponujący i wręcz unikatowy charakter.
Jeżeli chodzi o konstrukcję całej cholewki mamy tu do czynienia z technologią Engineered Mesh. Ten siateczkowy materiał charakteryzuje się bardzo dobrą oddychalnością. Ponadto jest bardzo lekki, a jego bezszwowa konstrukcja wpływa na jeszcze lepsze dopasowanie. Całość pewnie trzyma stopę i jest wystarczająco dużo miejsca, żeby się nie męczyła.
Jest to moim zdaniem duży atut w tym bucie z uwagi na fakt, iż biegałem w wielu startówkach od Asicsa ostatnich lat i stopa owszem była dobrze trzymana, lecz nigdy nie godziło się to z odpowiednią ilością miejsca na palce (przynajmniej w moim odczuciu). Co więcej, mamy do czynienia z cholewką, która dobrze znosi niekorzystne warunki atmosferyczne, mianowicie nie absorbuje wody. Tym samym bieganie w deszczu nie będzie powodowało dodania kilku-kilkunastu gramów do wagi buta (tak, to sporo!).
Co przykuwa uwagę to miękki, a zarazem elastyczny zapiętek. Daje to poczucie komfortu i minimalizuje ryzyko obtarć w tylnej części buta. Takie połączenie zostało powielone z poprzedniego modelu, jakim był Metaracer [przeczytaj recenzję Asics Metaracer]. i jest to dowód na to, że taki zabieg się sprawdza, gdzie osobiście mogę się pod tym podpisać obiema nogami.
Podeszwa
To, co odpowiada za niewiarygodną szybkość tego buta, znajduję się właśnie tutaj, czyli w dolnej części. Pierwszym elementem jest oczywiście "serce" MetaSpeed Sky, które mieni się, jako wszystkim już znana płytka z włókna węglowego.
Za zwrot energii odpowiada tu również gruba pianka. I tutaj jesteśmy świadkami owocnej kolaboracji. Wszystko za sprawą pianki nowej generacji FF Blast Turbo. Jej domena to lekkość i wysoka dynamika. Wisienką w tym wszystkim będzie specjalnie opracowana geometria podeszwy. Ten delikatny "zarys" kołyski wpływa na płynne przetoczenie stopy podczas biegu oraz zachowanie stałej kadencji. Zastosowane rozwiązanie mają na celu zwiększenie szans biegacza na zachowanie takiej samej prędkości przy mniejszym nakładzie energii…brzmi świetnie, prawda? Dodatkowa obecność technologii AsicsGrip sprawia, że buty zapewnia doskonałą przyczepność (również na mokrym asfalcie) oraz cechują się wysoką trwałością.
Pierwsze wrażenie
Pierwszy kontakt, rzecz jasna wizualny sprawił, że od razu przykuły moją uwagę. Począwszy od ognistego koloru i smukłej budowy aż po imponującą piankę nowej generacji. Iście Japoński sznyt! Potem było już tylko lepiej. Po włożeniu butów cholewka z jednej strony idealnie dopasowała się do stóp, a z drugiej dała wystarczająco przestrzeni żeby jej nie ściskać.
Cienki język dosłownie był niewyczuwalny na grzbiecie stopy, a mimo to czuć było, że po zawiązaniu sznurówek dobrze spajał cholewkę i wystarczająco dobrze trzymał stopę. Ponadto brak zintegrowania języka z resztą cholewki przyczynił się uniknięcia sytuacji wciskania buta "na siłę". Patrząc na Asicsowego wyścigowca z góry wygląda na smukły i dość wąski model, przez co mogłoby się wydawać, że będzie niestabilny. Nic bardziej mylnego. Za sprawą szerokiego rozstawu podeszwy względem cholewki ma się w nim poczucie pewności stawiania kroków.
Pierwsze, co od razu da wyłapać się w tym modelu jest niezwykle miękka pianka. Wszystko jest na tyle idealnie wyważone, że but nie "zatapia" się w podłożu i daje wysoki zwrot włożonej energii. Płynność przetaczania, jaką gwarantuje podczas biegu nie pozostawia więcej do życzenia. But, dzięki swojej elipsoidalnej konstrukcji działa jak dodatkowy napęd i tylko sprawia, ze kolejne biegowe kroki mijają w sposób niezauważalny.
Takie działania daje podwójną korzyść w momencie mocnego zmęczenia, kiedy nogi nie współpracują już tak jak na początku. Wtedy na pomoc w utrzymaniu rytmu wychodzi właśnie to charakterystyczne wycięcie z przodu buta. Asics MetaSpeed Sky bez zarzutów radzi sobie na mokrym asfalcie oraz bieżni tartanowej. Utrudnienia w postaci niewielkiej ilości piasku na twardej nawierzchni też nie będą przeszkodą. Trapezowaty kształt pianki w przedniej części buta pozwala na mocne wejście nawet w najostrzejszy zakręt i zachowanie stabilności.
Inaczej jest pod piętą, gdzie pianka nie wychodzi poza obręb cholewki i dodatkowo jest bardzo miękka. W takim układzie raczej nie zalecam pokonywania zakrętów "z piety". Kolejne kilometry utwierdzały mnie w przekonaniu, że nie są to zwykłe buty startowe. To startówki klasy PREMIUM!
Dostając szansę testowania tego modelu szczęśliwie zgrało się to z moim mocniejszym tygodniem treningowym. Tak, więc, krew pot i łzy płynące strumianiami na mocniejszych jednostkach, przysłodziła obecność MetaSpeeda. I tak oto m.in bieg ciągły po 3:30 na dystansie 18km pokazał, że tempa pilnują buty, a nawet musiałem je trochę hamować co było lekko irytujące (żart).
Łącznie jednostka o objetości ponad 25km nie spowodowała u mnie bolesności mięśniowych. Co miało miejsce przy podobnym treningu w klasycznych "wyżyłowanych" startówkach. Po innych optymistycznych jednostkach, gdzie sprawdziłem buty w tempie bliżej 3min/km na dłuższych odcinkach, okazało się, że również spisały się wzorowo.
Dynamika, za którą odpowiadało magiczne combo, czyli płytka karbonowa i pianka FF blast Turbo w moim subiektywnym odczuciu dawały mi przewagę rzędu 2-3s na kilometrze. Dodatkowo w momencie mocnego zmęczenia, kiedy powoli mnie "zakwaszało" geometria MetaSpeeda działała niczym magiczna rezerwa paliwa. Fantazja na tyle mnie poniosła, że pokusiłem się nawet o zrobienie 300-tek po 41s…
Lekcja, jaką z tego wyniosłem była taka, że buty były szybsze ode mnie i ledwo nadążałem za ich niesłychaną dynamiką. Podsumowując moje treningowe zmagania, but został "przeorany" na różnych prędkościach. Według mnie, żeby wykorzystać możliwości tego buta, musimy mówić o prędkościach zaczynających się od ok. 4min/km (minimum!). Sam próbowałem się rozgrzewać, czyli poruszać się w tempie ok 5-4:30/km i noga uciekała od razu do przodu. To tak jak biec z górki…niby da się wolno, ale jakoś tak "niesie" do przodu.
Dla kogo?
Jest to bez wątpienia najszybszy na dzień dzisiejszy model ze stajni Asics. Stworzony raczej dla szybciej przebierających nogami biegaczy wagi lekkiej, aczkolwiek fajnym doświadczeniem będzie również dla innych. Dla pierwszej grupy sprawdzi się spokojnie nawet do dystansu maratońskiego.
Dla mniej zaawansowanych szukających ciekawych doznań pomoże w znacznym zwiększeniu szans w biciu życiówek na dystansach 5 i 10km. Asics MetaSpeed Sky został stworzony z myślą o biciu rekordów przez zawodowych biegaczy, z drugiej strony istnieje rzesza biegowych zapaleńców, którzy chcieliby, chociaż w małym stopniu wcielić się w tych z elity. Światowa czołówka butów wyścigowych przyzwyczaiła nas do kosmicznych wrażeń oraz wyrobiła w nas poczucie, że faktycznie buty mogą same biegać. Bez grama zawahania mogę dołączyć do tego grona nowe superszybkie "cacko" . Na pewno zaskoczy ono pozytywnie nie jednego biegacza i sprawi, że nie tak łatwo będzie się zatrzymać.
Podsumowanie
Podsumowując moje odczucia już od pierwszego kontaktu z tym modelem wiedziałem, że buty będą działać na zasadzie, że "wystarczy tylko biec, a tempa pilnować będą buty". Takie myślenie potęgowało się z każdym kolejnym krokiem i sprawiło, że już po jednym treningu ulokowałem te buty najwyżej w moim rankingu bucików do ścigania.
Jest to but, w którym można pokonywać swoje bariery prędkościowe i w pewnym stopniu urozmaicić swoje biegowe odczucia. Dla wszystkich tych, którzy chcą poczuć wiatr we włosach..i wraz z zakupem dostać gwarancję szybkości, gorąco je polecam!
I w telegraficznym skrócie..
Plusy:
- płytka karbonowa wtopiona w podeszwę środkową;
- bardzo dobra przyczepność (nawet na mokrej nawierzchni);
- świetnie dopasowana cholewka;
- lekkość (180g).
Minusy:
- specyficzny zapach.
Daniel Żochowski
Doradca klienta Sklep Biegacza Powiśle


