XIV Bieg dookoła Narie przeszedł do historii. Po raz kolejny pogoda nie zawiodła i przywitała biegaczy ponad 30 stopniową temperaturą. Żar z nieba lał niemiłosiernie. Pewnie dlatego z 236 zgłoszonych uczestników jedynie 147 przyjechało zmierzyć się z tą arcytrudną trasą. Przez wielu bieg w Kretowinach uważany jest za jeden z trudniejszych biegów na tym dystansie w Polsce. Jeżeli ktoś myśli, że ten bieg można traktować jako dłuższe rozbieganie, jest w błędzie. Ten morderczy dystans nie jednemu dał się we znaki i nie jednej osobie miękły nogi na trasie.
Przygotowania do startu zaczęły się już ok 9.00 kiedy to pierwsi biegacze nieśmiale zapoznawali się z trasą na mapie. Uśmiechnięci, wypoczęci, gotowi do zmierzenia się z 33 km dystansem oraz własnymi słabościami. Bieg rozpoczął się kilka minut po godzinie 10.00. Część zawodników żwawo ruszyła przed siebie, jeszcze inni rozważnie (zapewne nie był to ich pierwszy start) i spokojnie pokonywali pierwsze kilometry, wiedząc że to dopiero początek trudów na całej trasie.

Trasa wyścigu biegnie przez piękne malownicze krajobrazy. Wokół lasy, zielone pastwiska, na których bydło pasie się jak co dzień, złociste falujące kłosy kłaniają się przed każdym biegaczem oraz biegaczką z osobna, na swój sposób wyrażając szacunek dla tych bohaterów, którzy w każdy kilometr wkładają serce. Bo po co tak biegną, po co się męczą. Każdy ma swój powód i cel który chce osiągnąć.


Przed momentem jakaś biegaczka klnie na siebie co ją tu przywiodło, chyba oszalała, jednak nie schodzi, nie staje, biegnie dalej, to właśnie podziwiam u tych ludzi. Mimo skrajnego wycieńczenia biegną mimo woli, walczą wbrew wszelkim trudnością. Do mety coraz bliżej ludzie spontanicznie się organizują podając wodę, strażacy polewają z hydrantu. Trasa nie jest płaska jest wiele podbiegów dających się we znaki. Mięśnie coraz mocniej odczuwają trudy biegu, skurcze, odwodnienie to norma w tym dniu. Ważne aby dobrze rozłożyć siły i nawadniać się kiedy tylko jest możliwość.
To już jest koniec, pierwsi biegacze przekraczają linię mety. Wycieńczeni, zmordowani ale szczęśliwi, dla jednych kolejny, dla innych pierwszy bieg wokół Narie dobiegł końca. Pierwszy na metę wbiega zawodnik z Pucka z czasem 02:06:02 h ostatni mija linię mety po 4 godzinach. Po biegu tradycyjnie arbuz oraz kąpiel w jeziorze, która działa jak balsam na mięśnie. Wszyscy są zwycięzcami, każdy z osobna zasłużył na szacunek i podziw, ukończenie Biegu wokół Narie to wyczyn sam w sobie. Dla wszystkich, którzy ukończyli bieg upragniona perła, która z roku na rok jest coraz piękniejsza.

Warto wspomnieć o naszych zawodnikach AKM Olimp Olsztyn, którzy licznie stawili się na biegu i nie zawiedli jak zwykle swoją postawą. Poniżej przedstawiam miejsca i czasy , które osiągnęli.
- 5 (2) Robert Najdzion 02:16:36
- 15 (7) Krzysztof Pieczarka 02:32:03
- 19 (8) Piotr Łożyński 02:36:31
- 23 (9) Dariusz Pieczarka 02:38:41
- 26 (1) Henryk Dobrzyński 02:40:50
- 44 (16) Piotr Ferszt 02:55:02
- 46 (19) Andrzej Krawiec 02:55:04
- 53 (20) Marcin Zarębski 03:00:03
- 59 (23) Krzysztof Branecki 03:00:54
- 70 (6) Waldemar Niemczuk 03:06:36
- 82 (1) Stefan Kurdyła 03:12:13
- 89 (31) Mariusz Karbowski 03:14:13
- 91 (32) Grzegorz Tuzimek 03:14:21
- 93 (34) Ryszard Kwiatkowski 03:16:01
- 99 (35) Piotr Bronakowski 03:21:01
- 128 (40) Zbigniew Burzymowski 03:46:21
- 136 (19) Sławomir Szutkowski 04:05:28
- 137 (2) Jan Ambrożko 04:05:49
Nasz sklep był jednym ze sponsorów tego biegu, dla jednego z uczestników ufundowaliśmy buty biegowe. Los chciał, że szczęśliwcem został zwycięzca Biegu. Serdecznie Gratulujemy. Za rok na pewno spotkamy się ponownie już na jubileuszowym XV Biegu wokół Jeziora Narie. My będziemy i wy też musicie tam być.