Artykuły, recenzje, testy

Test odzieży adidas adiZero
Mój szczęśliwy zestaw

  21 Maja 2016


Miałam tę przyjemność i mogłam przetestować wyżej wymienione rzeczy marki adidas dzięki współpracy z firmą sklepbiegacza.mom

Długi listopadowy weekend zapowiadał się bardzo pracowicie! Najpierw sobotni bieg Sambora w Tczewie na 5.6 km, a później bieg Niepodległości w Gdyni na 10 km.

Postanowiłam więc wypróbować cały zestaw biegowy już na biegu Sambora, gdzie wszystko poszło po mojej myśli! Bezapelacyjna wygrana, mimo przyjazdu silnych konkurentek ze wschodu. Pomyślałam że „To chyba mój szczęśliwy zestaw”.



Dwa dni później przyszło nam obchodzić Dzień Niepodległości w Gdyni. Razem ze mną, obchodziło go 6000 innych biegaczy. Gorąca atmosfera napędzała do mocnego ścigania. Ubrałam moją szczęśliwą startową koszulkę adiZero Singlet i kurtkę Fast Gradiant Jacket i popędziłam na rozgrzewkę. W jej trakcie nic mnie nie rozpraszało! Idealne ciuchy, których nie czuć na sobie, z super lekkiego materiału i dające możliwość wykonywania wszelkich ruchów, bez dyskomfortu przesuwania się odzieży. Rewelacja!



Stojąc na starcie z numerem 11 przypiętym na koszulce startowej pomyślałam sobie „to jest moja szczęśliwa koszulka, teraz albo nigdy”. Kiedy ORP Błyskawica potężnym wystrzałem dał znak do startu ruszyliśmy z pierwszej linii szaleńczym tempem. Ważne było dla mnie zwycięstwo, ale przecież nowy rekord życiowy mógłby wspaniale zwieńczyć ten ciężki sezon. Po 3 km odwracam się i widzę że mam już dużą przewagę, więc postanowiłam nie zwalniać tempa i powalczyć o życiówkę. Na półmetku zerkam na zegarek, tempo na 34.05-10, kalkulując szybko ciężki podbieg na Świętojańskiej pomyślałam że czas około 34.20 jest bardzo realny. Poleciałam więc dalej mocnym tempem i dogoniłam dwóch mężczyzn.

Dalej trzymałam się w grupie bo strasznie wiało. Biegłam z nimi, kompletnie nie patrząc na zegarek. Trzymam facetów, którzy prowadzą „pędzącą biegową lokomotywę”. Nagle jeden z nich oderwał się, a ja pobiegłam dalej za nim, wbiegając na ostatni kilometr i licząc na zrobienie życiówki. Wbiegam na ostatnią prostą, ogromna wrzawa, spiker krzyczy że będzie świetny wynik, przekraczam metę i nie mogę uwierzyć - 33.51!!! TO BYŁ MÓJ DZIEŃ! I oczywiście wspaniały szczęśliwy strój!



 Gratuluję wszystkim, którym udało się przebiec, pobić rekordy życiowe i walczyć z własnymi słabościami - a szczególnie moim zawodnikom, którym mam możliwość towarzyszyć w przygotowaniach do startów. Zapraszam wszystkich do współpracy ze mną, w kwestii treningów osobistych i planów treningowych. Więcej informacji można znaleźć na Facebooku:

A także w Sklepie Biegacza w Gdańsku :)

Pozdrawiam!

Marta Krawczyńska

Ocena: 5