Test butów On Running Cloudflow
...biegowe trampki?
17 luty 2020
Niech Was nie zwiedzie tytuł, mówimy tutaj dalej o bucie stworzonym do biegania. Dlaczego więc takie określenie? Przecież trampki raczej kojarzą się ze sztywnymi, mało wygodnymi i oczywiście pozbawionymi amortyzacji butami. Usiądźcie wygodnie, a wszystko Wam wytłumaczę.
On running Cloudflow jest już drugą generacją lekkich, treningowych butów szwajcarskiej marki On Running. Dziwaczna podeszwa tych butów wzięła się od węża ogrodowego… Nie moi drodzy, to nie jest żart. No to pomówmy więc jak ten "ogrodowy gad" sprawdza się pod stopami. Po pierwszym założeniu ma się uczucie jakby zakładało się tytułowego trampka. But jest raczej sztywny i nie czuje się miękkiej, delikatnej chmurki, która poniesie nas przez kilometry asfaltu. Ale przecież to but biegowy, więc chodźmy w nim pobiegać… No i tu się wszystko zmienia.
Pianka Helion, która odpowiada w tym bucie za amortyzację podobnie jak opony w samochodach wyścigowych musi się rozgrzać. Jak najlepiej rozgrzać buty biegowy? Oczywiście, trzeba trochę w tych butach dodać gazu i pokręcić nogami nieco szybciej, a wtedy gwarantuję Wam, zaczną dawać przyjemność z pokonywanych przez Was kilometrów. Najbardziej trafne określenie, podczas biegu but jest sztywno-sprężysty i jeżeli chcecie poprawić Wasze czasy lub wystartować i zrobić życiówkę, Cloudflow będzie dobrym wyborem.
No to uzgodniliśmy, że but ten jest wprost idealny na szybsze jednostki treningowe albo starty, a co z innymi treningami? Jak dla mnie nie do końca sprawdzi się na dłuższe wybiegania powyżej 10 km lub dla osoby powyżej tych przysłowiowych 90 kg. W takich przypadkach przydałaby się bardziej amortyzowana „chmurka”.
Ale spokojnie na szczęście firma ta ma też w swojej ofercie wiele innych modeli, które na pewno dadzą rade ;)
Bardzo pozytywne wrażenie wywołało na mnie wewnętrzne wykończenie cholewki. Przy założeniu najcieńszej skarpetki jaką posiadałam nie czułam nic co by mnie uwierało lub sprawiało dyskomfort. Dodatkowo but jest bardzo lekki i praktycznie się go nie czuje. Świetnie dopasował się do mojej stopy, która nie jest ani za szczupła ani też za szeroka. W poprzedniej generacji miałam uczucie jakby but miał zaraz spaść z nogi, ale tutaj leży jak ulał. Na zewnątrz buta miałam natomiast jedno zastrzeżenie… Sznurówki. Wiem że wąż ogrodowy był muzą do stworzenia tych butów, ale czy sznurowadła też muszą do niego nawiązywać i być tak długie?! Na szczęście marka wyszła mi naprzeciw i zamontowała specjalną gumkę, która trzyma wszystko w jednym miejscu, dzięki czemu nie bałam się o swoje zęby. Także wielkie brawa, świetne rozwiązanie.
Mieszkam w Gdyni i tu też testowałam te buty i musze Wam powiedzieć jedno, przyjęło się tutaj bardzo retoryczne pytanie: „Czy w Gdyni pada?”. Tutaj praktycznie zawsze coś leci z nieba (a jeżeli kiedykolwiek przestanie wiać to wiedźcie, że nadchodzi koniec świata). No i pojawił się minimalny problem, otóż powierzchnia po której biegałam za każdym razem była lekko wilgotna od deszczu lub przez fale wylewające się na bulwar (wspominałam, że tutaj wieje?) i jak o latające sznurowadła nie musiałam się martwić, tak o przyczepność butów już lekko tak. Mimo, że poprawiona została z poprzednimi modelami, to wciąż na mokrych nawierzchniach bywa z nią różnie.
Podsumowując, uważam, że Cloudflow to naprawdę świetny, lekki, komfortowy i asafaltowy but (o tym ostatnim warto pamiętać, gdybyście wpadli na pomysł pobiegać w nim w lesie lub na piachu, no chyba że chcecie czuć kamyszki i korzenie pod stopami), który bardzo dobrze sprawdzi się na szybsze treningi i dodatkowo będzie świetnie wyglądać. Jeżeli chodzi o design, to Cloudflow wyglądają lepiej niż trampki (i są definitywnie wygodniejsze i szybsze).
Kinga Dobosz
Doradca klienta – Sklep Biegacza Gdańsk
