Test butów On Running Cloudflow
...amortyzujące chmurki.
24 stycznia 2020
Mój pierwszy kontakt z butami biegowymi marki On Running miał miejsce pod koniec roku 2018. Wówczas ich koncepcja zupełnie nie przypadła mi do gustu. "Jak z tego potem wydłubać błoto?" - zastanawiałem się oglądając uważnie podeszwy butów On Running. Niemniej już wtedy zauważyłem, że te buty są niewiarygodnie lekkie. Minął rok i...muszę uderzyć się w pierś. Trwało to długo, ale w końcu przekonałem się do nich.
Szwajcarska inżynieria
Brzmi solidnie, prawda? Podobnie jak synonimem niezawodności jest "szwajcarski zegarek”, tak określenie „szwajcarska inżynieria” brzmi równie dobrze. I to nie tylko moim, skromnym zdaniem. Firma ON Running została założona w Zurichu w 2010 roku przez emerytowanych triathlonistów (pamiętać wszakże należy, iż w tym przypadku słowo „emerytowany" wcale nie oznacza - stary). Szwajcarska marka przez lata rozwijała swoją koncepcję projektowania butów biegowych, w których amortyzacja opiera się głównie na systemie słynnych już „chmurek". Z wyglądu, system ten przypomina łuki, które na co dzień wykorzystuje się w architekturze, wytrzymują bowiem największe obciążenia. Firma On Running skupia obecnie w swoich szeregach wielu wyczynowych sportowców (głównie triatlhonistów), a ostatnio do jej sportowego zespołu dołączył również sam Roger Federer. Jako, że marka On Running została założona przez triatlonistów, to w swoim DNA ma wręcz wpisane projektowanie butów "po triathlonowemu", czyli w taki sposób, aby były bardzo lekkie, sprężyste i łatwo się je zakładało. Dlatego tak wielu sportowców popularnego „trójboju” po nie właśnie sięga.
Milutko nie będzie...
Pierwsze co rzuca się w oczy, albo raczej w ręce, jest niska waga tych butów. Model Cloudflow w rozmiarze sample-owym waży zaledwie 235 gram. Cholewka jest wręcz nieprawdopodobnie cienka, a każdy jej element został zaprojektowany w taki sposób, aby ważył możliwie najmniej i jednocześnie był jak najbardziej wytrzymały. Na uwagę zasługuje zapiętek, który został przeprojektowany względem poprzedniej wersji. Jest teraz nieco bardziej zakrzywiony, dzięki czemu zdecydowanie lepiej i znacznie pewniej trzyma piętę. Nie ma też w nim zbyt dużo gąbki, przez co nie dla każdego biegacza wyda się on idealny. Niemniej trzeba pamiętać, że On Running Cloudflow jest butem treningowo-startowym, co oznacza, że nie będzie on taki... "milutki", jak klasyczne buty treningowe. Tutaj jest raczej surowo i dość wymagająco. Przód cholewki został wykonany z bardzo przewiewnej tkaniny, która w swojej strukturze posiada dużą ilość otworów zaprojektowanych w taki sposób, aby przepływ powietrza przez but zapewniał dodatkowe chłodzenie dla stopy. Niestety jednak, nie jest to cholewka nawet odrobinę wodoodporna, a jej cienkość może również nie zapewniać odpowiedniego komfortu termicznego w chłodniejsze dni. Chociaż mnie ten problem nie specjalnie doskwierał mimo, że biegałem w temperaturach oscylujących wokół zera stopni. Podobnie cienki jak cholewka jest język w Cloudflow-ach. Jest to w zasadzie cieniutka gąbeczka obszyta czymś w rodzaju zamszu. Ale zapewnia stopie niezbędny komfort i powoduje, że sznurówki nie wrzynają się w stopę.
Jak pracują „chmurki”?
Czas jednak na najbardziej charakterystyczną część tego buta, czyli podeszwę. Dzięki temu jak została zbudowana, uzyskano sporą redukcję wagi buta przy zachowaniu całkiem niezłej, jak na but treningowo-startowy - amortyzacji. W nowej wersji zastosowano również pod piętą inną piankę (Helion), która ma zwiększać bezpieczeństwo w momencie lądowania na pięcie, zwłaszcza gdy mamy już podmęczone nogi. Bieżnik Cloudflow-a jest typowo asfaltowy i bardzo gładki, co sprawia, że w praktyce nie ma mowy nawet o lekkim „trail-u”. Chciałbym jednak podkreślić, że sam ani razu nie poczułem, abym się ślizgał i to nawet na mokrym betonie. Z kolei moje początkowe obawy, co do działania samych„chmurek” w tzw. terenie, też się nie sprawdziły. Nawet, kiedy przez krótki odcinek musiałem biec po gruntowej drodze do otworów w „chmurkach” nic się nie dostawało. Natomiast w trakcie biegu czuć wyraźnie, że jest to but dość średnio amortyzowany. Jest dosyć twardy, ale i przez to dynamiczny. Jest taki również poprzez zastosowanie polimerowej płytki (Speed Board) tuż pod stopą, która zapewnia dynamiczne wybicie i usztywnia but, co wyraźnie czuć zaraz po założeniu buta. Cloudflow jest niesamowicie lekki, co jest jego niewątpliwym plusem, szczególnie w przypadku triathlonu. Bieganie w nim jest bowiem szybkie i dynamiczne. Dla mnie osobiście, połączenie systemu chmur oraz wspomnianej płytki jest połączeniem naprawdę doskonałym i przywodzi na myśl takie modele jak - Nike Zoom Fly, albo Hoka Carbon X. Jednak w przypadku Cloudflow-a założenie projektowe było nieco inne i płytka w podeszwie nie działa w taki sam sposób. Daje ona głównie stabilność stopie podczas szybkiego biegu. Wprawdzie stopa nie zatapia się w miękkiej piance, ale nie zauważyłem również, żeby wspomniana płytka dawała jakieś dodatkowe wybicie. Poza tym, obniżony drop buta (do 6 mm) naturalnie skłania do zaangażowania łydek i szybszego biegu. Nie ma co ukrywać, że Cloudflow to but treningowo-startowy choć do miana uniwersalnego z pewnością nie aspiruje. W końcu jednak, nie każdy but biegowy musi być uniwersalny. Moim zdaniem, On Running Cloudflow jest butem wyspecjalizowanym do przeprowadzania szybkich jednostek treningowych oraz startów w zawodach, w tym zwłaszcza różnego typu duathlonach i triathlonach.

Nie dla każdego...
Sam design „Q-ców” (logo marki On Running na butach przypomina literki: QC) może się podobać, choć znajdą się z pewnością i tacy, którym nie specjalnie przypadnie do gustu. Osobiście przyznam, że gdy po raz pierwszy zobaczyłem „ON-y” to sobie pomyślałem: "O matko kochana, jakie one są brzydkie!” :) Ale, jak to często w życiu bywa, opatrzyłem się z moimi „Q-cami” i teraz nawet je polubiłem za ten ich dość oryginalny wygląd. W każdym razie, On Running Clouflow to buty zdecydowanie inne niż wszystkie, o wyjątkowo ciekawej charakterystyce. Na pewno będą gratką dla triatlonistów oraz ludzi poszukujących w bieganiu, przede wszystkim lekkości i dynamiki, choć bez wątpienia nie jest to but dla każdego. Moim zdaniem, raczej nie nadaje się na wolniejsze treningi oraz dla początkujących biegaczy. Trzeba mieć bowiem dobrze wyrobione łydki i nienaganną technikę biegu, żeby wyciągnąć z nich maksimum ich możliwości. Myślę, że pod względem oryginalności samego projektu, jak i walorów konstrukcyjnych, a także ciekawego design-u, marka ON Running zapewniła już sobie trwałe miejsce w świadomości biegaczy oraz triatlonistów w szczególności. Dla mnie Cloudflow jest po prostu odlotowy i autentycznie polubiłem to moje szybkie bieganie w tych ciekawych „Q-cach”!
Maciej Daukszo
Doradca klienta – Sklep Biegacza Warszawa Powiśle

