Artykuły, recenzje, testy

Test butów Nike ZoomX Vaporfly Next%
Konkurencja znokautowana

  15 Lipiec 2019


Najszybsze buty świata zostały zdetronizowane! Właśnie pojawiły się szybsze od nich. Duuużo szybsze!  Posiadacze kultowego modelu Nike Vaporfly 4%  zapewne nie sądzili, że tak szybko będzie ich czekał nowy wydatek. Oczywiście, jeżeli wciąż będą chcieli biegać w najszybszych butach świata, gdyż od teraz będzie to Nike ZoomX Vaporfly Next%.




Bolidy formuły jeden, pociski balistyczne, rakiety kosmiczne, pioruny i błyskawice, albo i demony prędkości. Tego rodzaju określenia najlepiej pasują do najnowszego wcielenia butów Nike ZoomX Vaporfly Next%. Nie można natomiast powiedzieć o tych butach, że są szybkie jak wiatr. To byłaby nieprawda. One są po prostu szybsze od wiatru... I dawno nie miałem na nogach butów biegowych, w których już po zaledwie kilku krokach, chciało się wykrzyknąć: Wow! Ale czad!

Jeżeli ktokolwiek odczuwał niedosyt prędkości biegając w butach Nike Vaporfly 4%, teraz będzie z pewnością usatysfakcjonowany, gdyż nowy Vaporfly Next% to po prostu uosobienie prędkości w najczystszej postaci. To bez żadnej przesady, nowy ponaddźwiękowy odrzutowiec biegania, a wszelkiej konkurencji będzie niezwykle trudno te buty... dogonić i to niezależnie od dystansu.




Przewiduję, że w krótkim czasie szybkobiegaczy na całym świecie (w Polsce także) ogarnie „Next-owy” amok. Wszyscy oni będą chcieli w tych butach biegać, tak jak dotychczas w modelu Vaporfly 4%. Niestety, dla wszystkich tego towaru nie starczy (przynajmniej w pierwszym okresie sprzedaży, co zresztą Nike już zapowiedziało) i będzie konieczna reglamentacja. A być może wróci nawet już nieco zapomniany...towar spod lady. Chociaż cena  nowych pogromców życiówek jest również astronomiczna (aż 1149 zł), to nie sądzę, aby była ona w stanie powstrzymać najbardziej ambitnych szybkobiegaczy od decyzji o zakupie tych butów. Zwłaszcza, gdy założą je na nogi i zrobią w nich, zaledwie kilka biegowych kroków. Tyle bowiem wystarczy, aby poczuć moc i szybkość tych nowych „odrzutowców”.

Kiedy niemal dwa lata temu założyłem pierwszy raz na nogi buty VaporFly 4%  nie sądziłem – ba, nawet byłem tego pewien – że firmie Nike nie uda się prędko stworzyć jeszcze szybszych i bardziej dynamicznych butów. Okazało się jednak, że nie doceniłem biegowych arcymagów z Beaverton w amerykańskim stanie Oregon, gdzie mieści się główna siedziba koncernu Nike. Tymczasem oni przez cały ten czas wsłuchiwali się uważnie w opinie najlepszych biegaczy na świecie, a wśród nich swoich dwóch największych gwiazd, biegających w butach z „łyżwą”. Mowa tu o Eliudzie Kipchoge oraz  Mo Farahu. Jak wieść bowiem niesie, nie umniejszając w niczym fantastycznym zdolnościom inżynierów Nike, to właśnie sugestie i krytyczne uwagi obu wielkich Panów pozwoliły poprawić i jeszcze bardziej udoskonalić najszybsze buty świata, jakim dotąd były Vaporfly 4%. Teraz niestety zostaną zdetronizowane przez swojego następcę. Ale szczęśliwie dla firmy Nike, wszystko zostanie w rodzinie.




A czym konkretnie, ten nowy but zachwyca? Przede wszystkim, niesłychanie dynamicznym, a przy tym bardzo pewnym odbiciem, które sprawia, że nie jeden szybki biegacz będzie mógł odnieść wrażenie, iż w tych butach nie tyle biegnie, co po prostu frunie! Nie zmierzyłem jeszcze dokładnie, o ile się wydłuża (i to w sposób całkowicie naturalny) średni krok biegowy, ale podejrzewam, że będzie to około 10 cm. To naprawdę sporo, jeśli zważyć ile kroków  robi się przeciętnie w trakcie maratonu (czyli ok. 35 tysięcy). A teraz, jeśli ten każdy krok będzie dłuższy o 10 cm, o ileż mniej będzie tych kroków w maratonie, a tym samym i nogi będą znacznie mniej zmęczone? Przy tak nadzwyczajnym odbiciu nowych Next-ów, ich poprzednik Vaporfly 4% wypada jak ubogi krewny.


Spostrzeżenia i uwagi wspomnianych mistrzów, tzn. Kipchoge i Mo Faraha pozwoliły również istotnie udoskonalić podeszwę zewnętrzną oraz bieżnik nowego buta. Koniec ze ślizganiem na mokrym asfalcie! Teraz Vaporfly Next% trzyma się podłoża, jak żaba liścia, zapewniając bardzo pewny kontakt z podłożem w momencie wybicia. Nowy but jest też wyraźnie szerszy w śródstopiu, dzięki czemu stopa ma znacznie więcej miejsca w chwili odbicia, na którą to szczupłość poprzedniego Vaporfly 4% skarżyło się trochę biegaczy. Wyraźnie elipsoidalny kształt podeszwy wraz ze „ściętą piętą” to kolejna, niewątpliwa zaleta nowego buta, gdyż dzięki temu faza przetaczania stopy odbywa się niezwykle płynnie, a łatwość z jaką to przychodzi powoduje mniejsze zużycie tak cennej dla organizmu, energii. VaporFly Next% ma również dużo więcej tzw. „słoniny” pod piętą, czyli ultralekkiej i najbardziej sprężystej pianki ZoomX, którą obecnie posiada firma Nike. To właśnie ta pianka odpowiada za odczucie wyjątkowego komfortu w momencie lądowania stopy. Nie owijając sprawy w bawełnę, można wprost powiedzieć, że podeszwa butów Nike ZoomX Vaporfly Next% to techniczne arcydzieło, w którym trudno się doszukać słabych punktów z wyjątkiem może jednego – czyli potencjalnej trwałości tej podeszwy.  Nie od wczoraj bowiem wiadomo, że o ile pianka ZoomX jest niezwykle lekka i sprężysta, to z jej trwałością bywało różnie. Na razie nie wiadomo, czy Nike ten aspekt poprawiło, ale kilka dłuższych wybiegań powinno odpowiedzieć na to pytanie.




Jednak osobiście uważam, iż najwięcej kontrowersji będzie wzbudzać cholewka nowego buta. Jakże inna od dotychczasowych! Niespotykany wcześniej materiał (już nie tak chwalony Flyknit), futurystyczny krój i asymetryczny sposób wiązania, a do tego nowatorskie detale (jak np. mocno zawinięty nosek), to wszystko sprawia, że but NIKE ZoomX Vaporfly Next% jest absolutnie czymś wyjątkowym, który już samym, swoim opływowym kształtem wzbudza spore emocje. Ale także i wielkie zainteresowanie, o co przecież firmie Nike w gruncie rzeczy, również chodziło. Nie jestem pewien, czy ten nieco przypominający zwykłą ceratę, siateczkowy materiał cholewki przypadnie do gustu wszystkim biegaczom, ale za to świetnie „oddycha”, co już zdążyłem sprawdzić. Ponadto, pewne problemy z dopasowaniem tego buta mogą też mieć osoby o dość szczupłych, wydłużonych stopach, gdyż materiał nowej cholewki potrafi się marszczyć w okolicach palców. Zasmuciły mnie natomiast sznurowadła, które wprawdzie jeszcze mi się nie rozwiązały, ale są niemal takie same, jak w edycji Vaporfly 4%, a tamte rozwiązywały się notorycznie. I naprawdę nie wiem, dlaczego firma Nike przykłada tak mało uwagi do tego, jakże ważnego detalu, którym są dobre sznurowadła. Zwłaszcza w bucie za ponad tysiąc złotych. Może jednak się czepiam...




To wszystko są jednak tylko drobnostki, przy ogólnym wrażeniu jakie robią te buty, a zwłaszcza przy ich fantastycznych właściwościach biegowych. W tych butach naprawdę trudno biegać wolno, gdyż błyskawicznie nabierają prędkości, a ich 8 mm drop z łatwością przenosi nas do biegania ze śródstopia, zamiast z pięty. Chociaż sam należę do tej drugiej grupy biegaczy, to w Next-ach mogłem bez najmniejszego problemu przebiec ponad 10 kilometrów wyłącznie na śródstopiu, zupełnie tego nie czując. Zwłaszcza, że taki sposób biegania wspiera asymetryczne wiązanie, zmniejszające nacisk cholewki na tak wrażliwą część stopy, jaką jest podbicie i co podobno, bardzo się spodobało samemu Mo Farahowi. Chociaż osadzona w piance podeszwy pełnowymiarowa płytka z włókna węglowego nieco ten but usztywnia, ale daje za to nieprzeciętny zwrot energii i to wspomniane wcześniej potężne odbicie, nieporównywalne z czymkolwiek, w czym kiedykolwiek biegałem (z Vaporfly 4% włącznie). Lecz dynamiczne wybicie to jedno, a bezpieczne i komfortowe lądowanie stopy to drugie. I tutaj znowu, spotkała mnie miła niespodzianka, gdyż nowy but w części piętowej został tak skonstruowany, że zapewnia najwyższy poziom tego komfortu. Samo lądowanie jest wręcz idealne, czyli ani za twarde, ani zbyt miękkie, za co odpowiada zwiększona ilość pianki Zoom X w podeszwie środkowej. Jedynie zapiętek Next-ów wydał mi się trochę za miękki i słabo trzymający stopę. Ale może znowu się czepiam…




Bardzo za to mi się spodobała  nowa podeszwa zewnętrzna buta Vaporfly Next%, w którego przedniej części zastosowano nowy, wyprofilowany bieżnik z głębokimi rowkami, dający naprawdę znakomitą przyczepność. Podobno, w celu uzyskania tak wybornego efektu specjaliści z Laboratorium Badań Sportowych firmy Nike połączyli w jedno, trzy różne, niestandardowe wzory trakcji biegowej Eliuda Kipchoge, Mo Faraha oraz Geoffrey’a  Kirui. Wprawdzie nie miałem jeszcze przyjemności biegać w tych butach w deszczu, więc nie mogę powiedzieć, jak będzie się spisywała podeszwa Next-ów w takich warunkach pogodowych, ale wypada  mi zawierzyć projektantom, dla których zwiększenie przyczepności buta było jednym z priorytetowych zadań. Zwłaszcza po zwycięskim, choć mocno deszczowym maratonie Mo Faraha w Chicago na jesieni 2018 roku. Z tego samego powodu, trudno też mi ocenić, czy nowatorski materiał cholewki o nazwie VaporWeave, rzeczywiście absorbuje dużo mniej wody z deszczu i potu, zapewniając tym samym stopom, komfortową suchość.  




Ale co tak naprawdę buty Nike Vaporfly Next% potrafią, przekonamy się dopiero na jesieni, kiedy wspaniały Eliud Kipchoge podejmie drugą próbę złamania bariery 2 godzin w maratonie. Za pierwszym razem, zabrakło mu zaledwie 26 sekund. Teraz, o ile tylko dopisze pogoda, za sprawą kosmicznych Next-ów może się to naprawdę udać. Szanse są ogromne nie tylko na nowy personal best Eliuda Kipchoge, ale także na wiele nowych życiówek szybkobiegaczy na całym świecie. Co ja mówię - wiele? Bardzo wiele! Tak więc, wielbiciele szybkości w bieganiu, szykujcie się! Macie nowy obiekt pożądania. Kolejne, fenomenalne cudo, będące ucieleśnieniem tego, co w bieganiu kochacie najbardziej. Oto Wasz nowy Król Prędkości, a jego imię brzmi: Nike ZoomX Vaporfly Next%.


Krzysztof Szwedzik - Sklep Biegacza Warszawa-Powiśle

Ocena: 4.1