Artykuły, recenzje, testy

Test butów Nike Zoom Elite
O biegowych „chmurach”...

  11 Maj 2016


W każdym z nas drzemią uprzedzenia i ja też mam świadomość swojego „rasizmu obuwniczego”, z którym jednak staram się walczyć. Dlatego wybierając się do sklepu postanowiłem, że nie będę sam wybierał butów do testowania, ale zdam się na propozycję Tomka Domżalskiego. Usłyszałem od niego, że na pewnym etapie rozwoju biegowego warto spróbować innych ciekawych rozwiązań i już po kilku minutach miałem na nogach startowo-treningowe Nike Zoom Elite 5. Jest to typ buta na który nigdy bym spojrzał, bo po pierwsze Nike, po drugie jakieś takie mało dynamiczne na pierwszy rzut oka, po trzecie kolorystyka z bajki o Smerfach.




Moim pierwszym odczuciem po założeniu butów było wrażenie, że but ma niski profil podeszwy, a różnica wysokości podeszwy między piętą a przodem stopy jest znacznie mniejsza niż w typowych butach treningowych. Buty są bardzo lekkie i wygodne, żadnych wątpliwości przy pierwszym przymiarze, nawet mój drugi palec, dłuższy od palucha miał pełen komfort. Stęp jest dobrze trzymany, przód buta daje sporo luzu, ale bez uczucia niestabilności. Sklepienie podłużne stopy jest bez dużego podparcia typowego dla butów z dużą amortyzacją. Podeszwa dość elastyczna, nieco mniej sprężysta niż np. w butach typu w Mizuno Wave Rider.


Skoro but jest zalecany do szybkich treningów, zacząłem od „tysiączków” na drodze asfaltowej. 3 km rozgrzewki przebiegło bez zarzutu, po starcie do pierwszego tysiąca poczułem że but niejako skłania do biegu ze śródstopia ze względu na małą amortyzację pod piętą. Przekłada się to od razu na znaczne przyspieszenie kadencji i tempa biegu.


Lekkość buta jest jego dużym atutem. Po raz pierwszy skończyłem „tysiączki” w założonym tempie, nie zwalniając w końcówce, bez żadnych otarć i odcisków. Temperatura dochodziła do 28 st.C więc było „nieco” za ciepło, ale udało się. Kolejny trening to bieg tempowy 2 x 4 km i odczucia jak za pierwszym razem – lekkość buta oraz jego charakter zniechęcający biegacza do „dziobania piętą” w podłoże przełożyły się łatwość uzyskiwania szybkiego tempa.



Na wilgotnym asfalcie nie było problemów z przyczepnością. Trzecie podejście to 60 minut w tempie easy po utwardzonej, płaskiej drodze gruntowej. Buty spisywały się bez zarzutu, miałem tylko trochę problemu z utrzymaniem założonego wolnego tempa z powodów opisywanych powyżej. Czwarty bieg interwałowy potwierdził moje wcześniejsze spostrzeżenia – trzeba pilnować tempa od początku, bo może być za szybko :)


Podsumowując pierwsze wrażenia jestem pozytywnie zaskoczony lekkością, wygodą butów i ”szybkim” charakterem. Z pewnością są to bardzo dobre buty na szybkie treningi typu interwałowego i tempowego, mogą zaskoczyć kogoś biegającego tylko w ”poduszkowcach”, ale na pewno warto spróbować. Być może takie buty mogą stanowić przejściowy etap dla dążących do biegania naturalnego, bez amortyzacji.


Zbyt szybkie przesiadanie się na buty minimalistyczne, bez odpowiedniego przygotowania mięśni, więzadeł, ścięgien i zmiany techniki biegu może prowadzić do dolegliwości przeciążeniowych a nawet poważnych kontuzji. Na razie trudno jest mi się odnieść do wrażenia, że było mi w nich trochę za ciepło, bo wszystkie biegi miały miejsce w temperaturze powyżej 25 st C, przy sporej wilgotności powietrza. Do koloru butów przyzwyczaiłem się szybko i właściwie przestało to dla mnie mieć jakiekolwiek znaczenie.


Mój obuwniczy rasizm wyraźnie osłabł. Ciąg dalszy nastąpi, mam nadzieję że będzie nieco chłodniej, spróbuję także biegu na tartanie.

Ciąg dalszy nastąpi, mam nadzieję że będzie nieco chłodniej, spróbuję także biegu na tartanie.

Ocena: 5