Artykuły, recenzje, testy


Test butów Brooks Cascadia 12
pozytywna (pół)terenówka

  04 Maja 2018


Nie będę ukrywał, ze trochę bałem się tego buta (i to nie ze względu na ognisty, czerwony kolor). Pierwsze wrażenie wypadło dość blado – ot dziwny wytwór amerykańskiego rynku, z technologiami, których nazwy kojarzyły mi się tylko z gimnazjalnymi lekcjami fizyki. Moje odczucia szybko zweryfikowały jednak pierwsze kilometry. Zweryfikowały na plus.



Cascadia to jeden z najpopularniejszych modeli ze stajni amerykańskiego producenta. Wysoka jakość materiałów oraz wykorzystane w bucie technologie to bez wątpienia zasługa ich wysokiego miejsca w hierarchii butów trailowych. Wisienką na torcie jest Scott Jurek – osoba, której w świecie ultra nie trzeba nikomu przedstawiać. To właśnie Scott miał duży wpływ na rozwój tego modelu.



Cholewka – klasyka gatunku

Na pierwszy rzut oka but skrojony jest w klasyczny sposób. Do wentylacji zastosowana została drobna, przewiewna siateczka, dzięki której cyrkulacja powietrza przebiega sprawnie. Mimo, że za oknem temperatura nie przekraczała zera stopni, a na trasie spotkać można było tylko błoto i śnieg, w żadnym momencie nie odczułem dyskomfortu związanego ze spoconą stopą. Co więcej, gdy cholewka nasiąknęła dużą ilością wody, w szybkim tempie zostawała ona „wyrzucona” na zewnątrz. Dzięki temu but nie stawał się ciężki i toporny. Aby wzmocnić siateczkę, na cholewce przyklejono dodatkowe paski. Natomiast na czubku zastosowano klasyczny otok zabezpieczający nasze palce przed nieplanowanymi uderzeniami o wystające przedmioty (kamienie, korzenie). W tym przypadku do mocowania użyto szwów.


W systemie wiązania wyróżnić należy dwie cechy. Po pierwsze, w środkowej części buta, po wewnętrznej stronie, zauważyć można dwa dodatkowe paski, odbiegające graficznie od pozostałych części cholewki. Ich zadaniem jest zwiększenie dopasowania całości do naszej stopy. I choć zawsze jestem sceptycznie nastawiony to takich rozwiązań (głównie dlatego, że u większości producentów, z którymi miałem do tej pory do czynienia, ten patent się nie sprawdzał), to w przypadku Cascadii uważam, że to rozwiązanie bardzo dobrze spełnia swoje zadanie. Sznurówka przechodzi bezpośrednio przez „oczko” w każdym z pasków. Dzięki temu jesteśmy w stanie odpowiednio dopasować cholewkę w każdym punkcie wiązania, co pozwoli nam na zapobiegnięcie przemieszczania się stopy podczas biegu. Poziom tego dopasowania odczuwałem zarówno zaraz po włożeniu stopy do buta jak również po kilkunastu kilometrowym wybieganiu w lesie.



Po drugie, szlufka umieszczona na języku, przez którą przeciągnięta jest sznurówka, znajduję się po jego zewnętrznej stronie. Dlaczego tam, a nie klasycznie, na środku? Otóż dlatego, by zapobiegać zsuwaniu się języka. Najczęściej ma to miejsce właśnie do zewnętrznej strony naszego buta. W przypadku rozwiązania Brooks'a, zjawisko to nie występuje. Oczywiście, można się zastanawiać czy jest to przydatna rzecz, jednak w moim przypadku to rozwiązanie się sprawdza. Brak zsuwania się języka zwiększał mój komfort podczas biegu, jednocześnie zwiększając dopasowanie języka do górnej części stopy. To niby tylko szczegół, ale potrafi napsuć krwi podczas biegu.


Uwagę warto zwrócić również na mocowanie języka. Nie jest on bezpośrednio zintegrowany z całą cholewką, a podczepiony za pomocą dwóch materiałowych stawek, z obu stron.. W moim odczuciu próbowano tutaj trochę zaoszczędzić (może na kosztach, może na wadze). Wydaje mi się, że pełna integracja z cholewką jest lepszym rozwiązaniem.

Podeszwa – czyli czysta fizyka

I w tym momencie zaczął się dla mnie kosmos... i czasy gimnazjum. Ale od początku. Cascadia korzysta z dwóch systemów do amortyzacji – pianki BioMoGo oraz materiału zwanego DNA. Ten pierwszy, to sprężysta, trwała, i co najważniejsze, biodegradowalna pianka o dobrym poziomie amortyzacji, dająca poczucie dużego komfortu. Natomiast DNA to materiał, który działa na zasadzie „cieczy nienewtonowskiej”. W skrócie oznacza to tyle, że przy delikatnym nacisku na powierzchnię podeszwy materiał jest bardzo miękki. Najlepiej czuć to, kiedy stoimy w miejscu. Mamy wtedy wrażenie, że stopa lekko zapada się nam do środka buta, dając wrażenie „stania w gęstym budyniu”. Natomiast w momencie, kiedy zwiększymy siłę nacisku (czyli po prostu zaczniemy biec), materiał staje się twardszy i bardziej sprężysty.



Tak wygląda teoria. W praktyce jest bardzo podobnie. Ku mojemu zaskoczeniu, but bardzo dobrze poradził sobie podczas biegu po asfalcie. Nie spodziewałem się, że terenówka o dość agresywnym bieżniku będzie tak wygodna na twardej nawierzchni. Dzięki połączeniu obu systemów, poziom amortyzacji jest naprawdę duży. Ale, żeby nie było tak kolorowo – uważam, że w górskim terenie ta amortyzacja jest za duża. Oczywiście nie mam tu na myśli długich biegów ultra, raczej szybkie dystanse dwudziesto, trzydziesto-kilometrowe. Fakt, nie miałem okazji pobiegać w nich na suchym, kamienistym terenie, jednak bazując na własnym doświadczeniu uważam, że zbyt duży poziom amortyzacji zabiera stabilność buta na nierównym terenie, a zwłaszcza w terenie górskim.

A jeżeli już mówimy o stabilności, to warto wspomnieć o systemie PIVOT. Możemy go 
spotkać tylko w butach terenowych Brooks. To cztery elementy umieszczone pod podeszwą (po dwa z każdej strony), zapobiegające skręcaniu się buta (a przy tym i całej stopy) na nierównym terenie. Biegając po ubitym śniegu mogłem poczuć delikatne wsparcie, aczkolwiek nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie, czy to dzięki pivotom.


Bieżnik – mały agresor

Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy, gdy zobaczyłem bieżnik to - „ten agresor aż chce się wgryzać w glębę”. Mimo, że jego głębokość nie należy do największych, to jodełkowate ułożenie daje poczucie stabilności i dobrej przyczepności do podłoża. Biegając po leśnych ścieżkach, z licznymi korzeniami i niewielkim błotem nie odczuwałem, że tracę czułość terenu pod stopami w jakimkolwiek momencie biegu. Podobnie było, gdy przebiegałem przez zaśnieżone, ale ubite ścieżki Beskidu Śląskiego. Bieżnik dobrze wgryza się w nawierzchnię, jednocześnie szybko odrzucając nadmiar zbędnego materiału. Niestety, gorzej sprawa wygląda w przypadku błotnistego terenu. Zdarzyło mi się, że błoto przywierało do buta na dłużej, jednocześnie zwiększając znacząco jego wagę, która i tak nie należy do najmniejszych (334g). Na mokrym, głębokim śniegu but też nie sprawdza się idealnie. Należy jednak pamiętać, że takie nawierzchnie nie są docelowymi terenami dla Cascadii. But ten świetnie sprawdzi się w suchym, wiosenno-letnik okresie, kiedy nie będziemy mieli do czynienia z dużą ilością błota na trasie.


W przedniej części śródstopia znajdziemy zatopioną osłonę z termoplastycznej pianki EVA, która dodatkowo jest hartowana. Jest to widoczny między wgłębieniem bieżnika, czerwony element. Ballistic Rock Shield, bo o nim mowa, zabezpiecza przednią część stopy oraz śródstopie przed twardymi korzeniami, ostrymi kamieniami i nierównościami terenu. Płytka spełniła swoją rolę podczas szybkich treningów i długich wybiegań. Każde nadepnięcie na wystający twardy lub ostry element nie kończyło się bólem mojej stopy. Nigdy nie poczułem, żeby cokolwiek wrzynało się w nią. Cała zewnętrzna podeszwa wykonania jest z odpornej na ścieranie, mieszanki gumy węglowej.

Podsumowanie

Mimo pierwszych obaw, z każdym kolejnym kilometrem coraz bardziej przekonywałem się do Cascadii. Dopasowanie cholewki oraz system amortyzacji na bazie cieczy nienewtonowskiej to elementy, za które polubiłem ten model. Nie wiem, czy zdecydowałbym się przypisać go do kategorii butów stricte terenowych. Myślę, że lepiej odnalazłby się wśród pół-terenówek. Parkowy cross lub wybieganie po łagodnych, ubitych, górskich szlakach to teren, w którym Brooks Cascadia, w mojej opinii, sprawdzi się najlepiej.


Zalety
  • dobra amortyzacja (system DNA)
  • bardzo dobre dopasowanie cholewki i oddychalność
  • bieżnik dobrze wgryza się w podłoże
Wady
  • słabe odrzucanie większej ilości błota i mokrego śniegu
  • brak odblasów

Ocena – 4/5
Łukasz Biela
Sklep Biegacza Gliwice


Ocena: 4