Artykuły, recenzje, testy

Test butów Asics Nimbus 14
Wakacyjny test nad Bałtykiem

  12 Lipiec 2016


Nimbus 13 vs Nimbus 14

Asics Nimbus 13 był jednym z najczęściej kupowanych butów w swojej kategorii, nasi klienci wracają z pytaniem o kolejną parę i pozytywną opinią. Tymczasem na półkach zdążył się już zadomowić jego następca Nimbus 14.  Rewolucyjnych zmian miedzy 13 i 14 nie znajdziemy. W nowym Nimbusie zmieniono część cholewki, zamiast „plastikowej” wstawki po zewnętrznej części buta, na wysokości śródstopia, pojawił się miękki gęsto tkany materiał. Szkielet cholewki również wykonano z innego tworzywa, co może mieć znaczenie zwłaszcza w środkowej, odpowiadającej za stabilność, części buta. Inaczej też rozłożono amortyzujący żel, jest go więcej po zewnętrznej stronie pięty.

Bez względu na edycję, Nimbus jest zawszę flagowym okrętem Asics. Posiada niemal wszystkie systemy i stoi wysoko na półce, mógłby się wydawać butem zarezerwowanym wyłącznie dla zawodowców. Naszym zdaniem tak nie jest, swoimi wrażeniami na temat 14-nastki podzielił się z nami Łukasz.



O sobie

Na wstępie chciałbym opowiedzieć kilka słów na swój temat i tego, jak zaczęła się moja przygoda z bieganiem. O ile mnie pamięć nie myli, to pierwsze „treningi biegowe” rozpocząłem jakieś 17 lat temu. W początkowym okresie nie można było tego nazwać bieganiem, lecz raczej truchtaniem i przemieszczaniem się z punktu A do punktu B, w bliżej nieokreślonym czasie.

Chodziłem wtedy do szkoły średniej i miałem duże problemy z nadwagą, z którą nijak nie mogłem sobie poradzić. Dlatego moje zainteresowania bardzo mocno skupiły się na sporcie. Początkowo bieganie było raczej dopełnieniem moich pozostałych sportów, aby polepszyć efekty i podnieść poziom sprawności i wydolności fizycznej.

Po kilku latach eksperymentowania z aktywnością fizyczną stwierdziłem, że bieganie jest czymś, co przynosi mi dużo radości i spełnienia. Stało się moim sposobem na życie.

Po przekroczeniu linii mety mojego pierwszego maratonu moje życie diametralnie się zmieniło: zrozumiałem, że nie tylko moje ciało, ale przede wszystkim moja psychika uległy transformacji. Teraz wiem, że to bieganie jest moją pasją, kierunkiem wysiłków i motywacją do życia w pełni.


Pierwsze wrażenie

W momencie gdy dostałem propozycję przetestowania jednego z modeli Asics i zobaczyłem jakie modele mi zaproponowano nie wiedziałem, który mam wybrać, ponieważ żaden nie był w moim guście. Jednak po zastanowieniu i przeanalizowaniu sytuacji, doszedłem do wniosku, że przecież buty mają za zadanie „biec” i chronić stopę podczas treningu, a niekoniecznie trafiać w 100% w mój gust wizualny.

Po rozpakowaniu paczki, na którą czekałem z wielką niecierpliwością, przyszedł czas na pierwsze oględziny i pierwszą przymiarkę. Doznałem szoku ponieważ buciki leżały jak ulał!!! Opasały moje stopy niczym skarpetki!

Było to dla mnie bardzo zaskakujące, ponieważ pierwsze co mi się rzuciło w oczy (oprócz koloru) to było to, że wiązanie nie było w linii prostej, tak jak większości butów sportowych, ale delikatnie schodziło się do wewnętrznej części buta. Myślałem, że taka innowacja będzie powodowała dyskomfort podczas biegu i problemy z wiązaniem sznurowadeł. Po czasie jednak, wydaje mi się jednak, że takie rozwiązanie jest lepsze, ponieważ nawet jeżeli zdarzyło mi się delikatnie za mocno zasznurować but, to po kilku metrach napięcie rozchodziło się po całej linii wiązania.

Po pierwszych oględzinach i przymiarce przyszedł czas na trening, którym byłem bardzo podekscytowany. Jednocześnie mocno starałem się skupić na tym, by „usłyszeć” maksymalną ilość informacji do mnie płynących.

I już od pierwszych kroków czułem się bardzo dziwnie, ponieważ cały czas moje stopy czuły niepewny grunt pod sobą wynikający z bardzo dużej amortyzacji, do której nie były do tej pory przyzwyczajone. Każdy krok, każde uderzenie nogą o podłoże, były bardzo miękkie, aż nienaturalne jak dla mnie. Biegając po asfalcie, chodniku czy jakimkolwiek innym twardym podłożu miałem podobne odczucia. Zupełnie tak, jakbym biegł po ściółce leśnej, która amortyzuje uderzenia, ale i jest przy tym równie sprężysta.

Po kilku eksperymentach z aktywnością fizyczną stwierdziłem, że to bieganie sprawia dużo radości i spełnienia...


Pierwsze treningi   

Buciki zostały zaprojektowane do długich wybiegań, biorąc pod uwagę dużą amortyzacje i wagę jednak podczas pierwszych treningów, które przeprowadzałem na twardej nawierzchni miałem wrażenie, że nie tylko tam będą się sprawdzały. I nie myliłem się. Gdy przyszedł czas na szybkie bieganie, buciki aż rwały się do przodu i jest to najprawdopodobniej wynikiem zastosowania systemu Guidance Line, który podnosi efektywność naturalnego chodu podczas całego procesu przetaczania stopy.

Przed jednym ze startów na dystansie 10 km zastanawiałem się czy biec w nowiutkich Nimbusach czy założyć stare i już sprawdzone buciki. Pomyślałem jednak sobie: dam szanse wykazać się im i jednocześnie zobaczę czy taki rodzaj obuwia można zastosować do ścigania.


Już po pierwszym pokonanym kilometrze wiedziałem, że moje przeczucia się sprawdziły. Podeszwa  wykonana jest z tak miękkich materiałów (nawet przez ucisk palcem jest to wyczuwalne), iż ma się wrażenie, że w momencie styku z asfaltem, przyklejała się na ułamek sekundy na jakiś magiczny klej, który zaraz puszcza jak tylko stopa próbuje poderwać się do góry. Dawała dobre odbicie bez strat, które są czasem spowodowanych poślizgiem na drobnym piasku znajdującym się na drodze czy innych śliskich nawierzchniach.


Kolejna bariera na tym odcinku pokonana.

Dzięki dosyć szerokiej podeszwie but także doskonale się sprawdza w „terenie” w dosłownym tego słowa znaczeniu. Na wszelkiego rodzaju piaszczystych dróżkach stopa nie „ucieka”, tylko podąża w określonym kierunku. Podczas biegu na nierównym terenie, a zwłaszcza na zboczach, miałem wrażenie, że stopa w innych butach zaraz wyskoczy mi z kostki w bok i ulegnie skręceniu. Tutaj takiego efektu nie było. Stopa jest wspaniale podtrzymywana i zabezpieczona przed takiego rodzaju kontuzjami. 

 

Plaża

Aby dowieść sobie, że buty te są doskonałe na wszelkiego rodzaju podłoże, postanowiłem zabrać je na urlop nad „nasze morze” i przetestować je w bardziej wymagającym terenie, czyli  na piasku. Tak jak w powyższych przypadkach Nimbusy sprawdziły się fenomenalnie. Podczas pierwszej części wyścigu po Jarosławskiej plaży miałem troszkę problemu z „nadmiarem” sypkiego podłoża które przedostawało się do bucików, ale drobna korekta techniki i nie było dla mnie większego znaczenia czy biegnę po piasku, czy po ulicy. Jednym słowem BOMBA !!!

Ocena: 5