Test butów Asics Gel Fuji Attack 2
Przyjaciel z przypadku
22 Maja 2016
Gdybym zadał jakiemukolwiek biegaczowi proste pytanie – jaka firma kojarzy Ci się z biegami terenowymi? Mogę się założyć o wszystkie pieniądze że najczęściej padającymi odpowiedziami byłyby Salomon i North Face. Może ze względu na Cascadię, czasami padałaby propozycja Brooksa. Tak samo ze względu na Kanadię, Response Traila, czy Adizero XT, czasem padłaby propozycja adidas. Jestem przekonany o tym, że kilka miesięcy temu, nawet nie pomyślałbym o zaproponowaniu Asics.

Grudzień 2012
Dokładnie 21 grudnia nastał długo wyczekiwany dzień. W końcu drzwi nowopowstałego Sklepu Biegowego otworzyły się dla klientów odwiedzających Centrum Handlowe Manhattan w Gdańsku. Od tego dnia zaczęła się moja praca, której najprzyjemniejszą częścią okazało się śledzenie zmian na ścianie z obuwiem trailowym. Poczułem się jak dziecko w sklepie z zabawkami, a przez najbliższe kilka miesięcy miałem dostać okazję przetestowania niektórych z nich.
Marzec
Na początku marca dostałem okazję pokazania nowej grupie osób, czym jest Bieg na Orientację. Asics poprosił mnie o zorganizowanie eventu na orientację, dla uczestników prowadzonego przez nich szkolenia. Właśnie tego dnia wpadła w moje ręce para butów – Asics Gel Fuji Attack 2, z którą tak wiele miałem jeszcze przejść w tym sezonie.
Buty na pierwszy rzut oka wyglądały dosyć delikatnie, jak na obuwie terenowe. Agresywny bieżnik od razu dawał do zrozumienia że będzie bardzo przyczepny. Gęste ułożenie korków, oraz zbędne zagłębienia w podeszwie, wywoływały jednak obawy, czy w tych przestrzeniach nie będzie więzło błoto. Pianka podeszwy środkowej ugina się nawet pod mocniejszym naciśnięciem palców, więc amortyzacja występująca w tym modelu jest widoczna gołym okiem. Czubek buta chroniony jest przez grubszy materiał, do czego przyzwyczaiły nas już trailówki, ale ochrona w Fuji Attacku jest raczej podstawowa i nie można jej porównać z grubymi, gumowymi czubkami konkurencyjnych modeli. Cała cholewka sprawia wrażenie solidnej, pokrytej dodatkową siateczką ochronną. Zapiętek usztywniono, żeby dawał stopie stabilizację podczas biegu po nierównościach. Ciekawym rozwiązaniem okazała się kieszonka na sznurowadła, schowana w języku buta….pomysł co raz częściej zapożyczany, chyba nie muszę mówić od jakiej firmy ;)

Marzec był też miesiącem pierwszych kilometrów przebiegniętych w nowych Asicsach. Korzystając ze śniegu, który nadal grubo pokrywał morenowe trójmiejskie wzgórza, chciałem sprawdzić jak Fuji Attacki poradzą sobie w warunkach zimowych.
Muszę przyznać że przyczepność na śniegu okazała się ich mocną stroną. Poza tym jest to stosunkowo wąski but, mocno trzymający stopę, co dodaje pewności przy przemierzaniu pokrytych śniegiem i lodem ścieżek. W każdym razie, jednej rzeczy w tym bucie nie mogłem przeoczyć i zaważyła ona na całej mojej ocenie zimowej przydatności Asicsów. Siateczka pokrywająca cholewkę, o której wcześniej pisałem, okazała się nieprzydatnym dodatkiem, który znacznie napsuł mi krwi podczas treningów. Pod ową siateczką, nad śródstopiem gromadzi się śnieg, który nie ma jak wylecieć. Topnieje więc nad stopą i chłodzi ją przez cały czas trwania treningu. Asicsy Gel Fuji Attacki 2 od tej pory były dla mnie skreślone, jeżeli chodzi o bieganie w zimie.
Kwiecień
I tak tygodnie treningowe mijały, a i śnieg powoli topniał, w końcu kompletnie dając za wygraną (chociaż czasem myślałem że ta zima będzie trwać wiecznie). Powoli zbliżał się Harpagan 45, a wraz z nim zaczął tlić się pomysł, by zadebiutować na 50km.
Podjąłem decyzję o testowym starcie, żeby sprawdzić z czym się je tak długie trasy i oodpuszczeniu rywalizacji przy pierwszym kryzysie, ze względu na ważne dla mnie zawodyw Szwecji, które odbywały się tydzień później. Na dzień przed startem byłem niemal pewny że wystartuję w swoich Salomonach Spikecrossach, więc zabrałem je na ostatni trening przed Harpaganem, który przeprowadziłem w przepięknych terenach Jaru Raduni (polecam!). Tak się złożyło że właśnie podczas tego treningu Salomony stały się drugim butem w mojej trzynastoletniej karierze, który mnie obtarł. Tym samym trzeba było znaleźć alternatywę i trochę przez przypadek padło na Asicsy Gel Fuji Attack 2. I tak zaczęła się nasza przyjaźń!
Podczas 42 kilometrów, które przebiegłem na Harpaganie, Asicsy nie zawiodły mnie ani razu. Na leśnych, czasami rozjechanych i rozmoczonych drogach, zachowywały idealną przyczepność. Na odcinkach asfaltowych, których było wiele, buty dawały wystarczającą amortyzację, żeby moje czułe kolana nie ucierpiały w żaden sposób. Stopa w bucie była trzymana bardzo pewnie, co przełożyło się na brak jakichkolwiek obtarć i doskonałe wyczucie podłoża.
Lipiec
Po Harpaganie zakochałem się w Asicsach i biegałem w nich praktycznie każdy leśny trening, jaki od tamtej pory wykonywałem. Już w momencie zgłaszania się na Maraton Gór Stołowych, kilka miesięcy przed stanięciem na linii startu, wiedziałem bez wątpliwości w jakich butach pokonam tę wymagającą trasę. Tak też się stało i 6 lipca o godzinie 10, w małej miejscowości Pasterka, stałem na starcie swojego pierwszego górskiego maratonu, ubrany od stóp do głów w Asicsa (prócz spodenek North Face i opasek Compressport).
Górskie bieganie, obfitujące w wąskie ścieżki, kamienie, strome zbiegi i podbiegi oraz wszelkie inne paskudztwa, miały okazać się zgoła innym testem dla Asics, niż łagodne trasy Harpaganu. Pełne zaufanie, którym je darzyłem okazało się jednak słuszne, bo sprawiły się mistrzowsko. Dały mi kupę pewności podczas szalonych zbiegów, które były głównym elementem mojej taktyki biegowej. Na podbiegach i trawersach również nie mogłem mieć do nich żadnych zastrzeżeń. Nową informacją było dla mnie to, że są świetnie oddychającym butem, dzięki czemu moje nogi nawet podczas ponad 5 godzinnego biegu w letnich warunkach, nie doświadczyły ani odparzeń ani odcisków. Asicsy poprowadziły mnie do satysfakcjonującego 31 miejsca, w debiucie na Maratonie Gór Stołowych.
Październik
Po Maratonie Gór Stołowych zabrałem się za testowanie innych butów, które trafiły w moje ręce. Niestety przy długich dystansach nie zawsze wychodziło mi to na zdrowie. W październiku, już bardziej świadomie podszedłem do startu w Harpaganie 46. Tym razem chciałem potraktować go jak najbardziej poważnie. Zgadnijcie jakie buty tego dnia postanowiłem ubrać na nogi ? ;)
Nie mam już nic więcej do napisania. Podczas kolejnego Harpaganu Asicsy jak zawsze sprawiły się bez zarzutu, pomagając mi zdobyć 2 miejsce na trasie TP50. Z racji tego że kupę kilometrów i ciężkich chwil miały już za sobą, start w Harpaganie miał być jednocześnie ich udaniem się na emeryturę. Podejrzewałem że gdy kolejny raz przebiegnę w nich trasę, gdzie często biega się po asfalcie, nie będą się później do niczego nadawały. Bardzo się zdzwiłem, gdy z obolałych stóp zdjąłem po biegu Fuji Attack i zauważyłem że bieżnik wcale nie ma dosyć. Jedna z moich ulubionych par butów jeszcze nie zamierza udawać się na emeryturę i myślę że nie jeden terenowy trening przyjdzie mi w niej pokonać.
Gorąco polecam!