Artykuły, recenzje, testy

Test butów ASICS Dynaflyte 4 

Istota tkwi w prostocie...

  30 września 2019

Buty ASICS - Kayano, Nimbus czy Cumulus znają prawie wszyscy biegacze. Te modele towarzyszą nam na treningach od wielu lat i każdy z nich ma wielkie grono wielbicieli. Na pierwszy rzut oka, wydają się dość skomplikowanymi konstrukcjami z wieloma systemami stabilizacyjnymi. Nie wspominając już o najnowszym bucie ASICS Metaride z którego, aż wylewają się te wszystkie „wspomagacze” naszego biegu. I niemal od zawsze buty biegowe firmy ASICS kojarzyły mi się, jako te najbardziej nafaszerowane różnego rodzaju systemami.

Tym bardziej więc zdziwił mnie fakt, gdy kilka lat temu na rynku pojawił się pewien zupełnie nowy but tej marki, bardzo odbiegający wyglądem od wyżej wymienionych modeli. Na pierwszy rzut oka bardzo prosty w konstrukcji, z minimalną ilością żelu, bez szeregu systemów. Wyglądem nie przekonywał, niewielu dawało mu szansę rynkowego powodzenia. Tym butem był ASICSDynaflyte. Przepis na jego budowę był bardzo prosty: Po pierwsze – przewiewna cholewka. Po drugie – dobra pianka. Po trzecie – podeszwa, która nie będzie się zbyt szybko ścierać. Tylko tyle i aż tyle! Okazało się jednak, że takie podejście wystarczyło, aby model ASICS Dynaflyte odniósł sukces, gdyż oto właśnie doczekaliśmy się jego czwartej edycji? A przecież wielu wcześniej próbowało, ale im się nie udało... Dlaczego więc temu DynafIyte-owi się udało, a innym nie? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie poniżej.


Po pierwsze - cholewka, elastyczna i bardzo przewiewna

Poprzednie wersje tego buta miewały problem z tzw. „oddychalnością”, a wielu biegaczy skarżyło się na mocne przegrzewanie stopy. W najnowszej edycji widać, a raczej czuć, że Panowie - konstruktorzy pracujący nad „czwórką” Dynaflyte-a, wzięli sobie do serca uwagi użytkowników poprzednich wersji.  Zastosowana bowiem została dzianinowa cholewka, znana z modelu ASICS Metaride, która robi naprawdę super robotę. Jest wyjątkowo lekka, niezwykle przewiewna i super wygodna. Przylega do stopy bardzo dokładnie, ale nie ściskając jej zbyt mocno, choć jednocześnie „trzyma” stopę tak, aby każdy krok był pewny i stabilny. A wklejone z boku paski tygrysa, dodatkowo wspierają stopę. 

Po drugie – dobra pianka i gram żelu

W dolnej części buta, niezbyt wiele się zmieniło. Bo tak naprawdę nie było co zmieniać. Lekka, ale bardzo sprężysta i pozwalająca się szybko rozpędzić pianka FlyteFoam, była od samego początku mocnym punktem modelu Dynaflyte. O ile w poprzednich edycjach buta można było mieć zastrzeżenia co do przewiewności cholewki, czy też słabego trzymania się buta na mokrej nawierzchni, o tyle  do pianki  Flytefoam nigdy! Robiłem  w Dynaflyte 4 spokojne, długie wybiegania jak i szybsze jednostki treningowe i w obu przypadkach ten but spisywał się naprawdę znakomicie. Przejście ze spokojnego, nużącego truchtu i przyśpieszenie do prędkości na poziomie ok. 3:30 min/km nie stanowiło najmniejszego problemu. Naprawdę niewiele jest dzisiaj na rynku butów biegowych, tak bardzo uniwersalnych. Wprawdzie firma ASICS charakteryzuje Dynaflyte’a jako buta bardziej z kategorii szybkiej, niż mocno amortyzowanej, jednak uważam, że dla biegaczy do 80 kg wagi, może to być but do... wszystkiego.


Po trzecie – AHAR

Pamiętam, jakby to było wczoraj… zimno, deszcz, wiatr i pierwsze Dynaflyt-y na nogach i to fatalne „trzymanie  się” podłoża. Jednym słowem: przyczepność buta = dramat. Ślizgały się strasznie! To był zdecydowanie najsłabszy punkt tych butów, wymagający natychmiastowej poprawy. Miałem wrażenie, że fachowcy z japońskiego Kobe chyba tak mocno skoncentrowali się na tym, aby podeszwa Dynaflyte’a była trwała, że po prostu zapomnieli o jej właściwościach trakcyjnych. Na szczęście w kolejnych edycjach ASICS to poprawiał, ciągle udoskonalając swoją technologię podeszwy zewnętrznej, zwaną gumą AHAR. I trzeba przyznać, że co edycję, wyglądało to coraz lepiej, a teraz pod względem przyczepności tego buta jest już całkiem nieźle. Na mokrej nawierzchni trzyma się bowiem dobrze. Podczas biegu nie traciłem potrzebnej przyczepności, ani w deszczu, ani na wilgotnej drodze. I nic więcej na takie, miejskie warunki nie było mi potrzeba.

Po czwarte - raz, dwa i trzy, razem...

Moim zdaniem, w przypadku modelu ASICS Dynaflyte 4, otrzymujemy buta w pełni kompletnego i jednego z najbardziej uniwersalnych na rynku. Doskonale przewiewna cholewka, super amortyzująca podeszwa i dobra przyczepność. Nic więcej nie potrzeba, aby sobie przyjemnie pobiegać. Czy to na wolne, długie rozbiegania, czy też na szybkie „5-tki „ – ASICS Dynaflyte 4 będzie jak znalazł! Przyznam się, że do tej pory ASICS jako marka nie za bardzo mi pasował. Wolę buty bardziej elastyczne, a nie tak sztywne. I chociaż nie da się ukryć, że Dynaflyte 4 ma w swoim DNA tą sztywność, charakteryzującą wszystkie buty marki ASICS, to jednak nie jest ona tak mocno wyczuwalna, jak np. w Cumulusie czy Nimbusie. I to jest to COŚ, co zdecydowanie najbardziej mi pasuje w tym, nowym bucie japońskiego producenta. A jeżeli dodamy do tego, wcześniej wymienione, inne atuty, to można powiedzieć, że nareszcie u ASICS-a powstało „coś fajnego” do codziennego biegania po asfaltowej, miejskiej dżungli.

Bartłomiej Wicher - Kierownik Sklepu Biegacza Warszawa - Powiśle

Ocena: 3