Test butów adidas AdiZero Feather 2
Idealny but do wyścigów
18 Marzec 2016
Trenowanie biegania zacząłem przez zupełny przypadek. Kiedy miałem iść do gimnazjum, usłyszałem o szkole sportowej w Gdańsku, gdzie mój starszy kolega był w klasie pływackiej. Ponieważ trenowałem pływanie szybkie w płetwach, pomyślałem, że może warto spróbować pływania bez płetw. Jednakże okazało się, że nabory były prowadzone tylko do klas lekkoatletycznych... i tak to się zaczęło. Przez cały okres szkoły i pierwsze lata studiów związany byłem z klubem AZS AWFiS Gdańsk, gdzie trenowałem pod 800 m, w późniejszym czasie 1500 m.
Moje życiówki to 1:53,03 na 800 m i 3:51,60 na 1500 m. Niestety w 2007 roku musiałem kompletnie przestać biegać z powodu kontuzji stopy. Po operacji, pod koniec 2011 r. zacząłem znowu się ruszać, w tej chwili biegam amatorsko, choć staram się trenować codziennie. W 2012 r. zrobiłem swoją życiówkę na 10 km - 32:35.

Wybór modelu do testu
Ponieważ jak wspomniałem wyżej, przez lata moja aktywność biegowa koncentrowała się wokół bieżni lekkoatletycznej, w związku z powyższym nie byłem zaopatrzony w obuwie startowe, kiedy zaczynałem treningi pod 10 km. Wprawdzie posiadałem już model Adidas Chiba Pro, który kupiłem jeszcze pewnie w 2005 lub 2006 roku, jednakże był on kupowany głównie z myślą o bieganiu popularnych w owym czasie biegach na 1 milę po ulicach miast – but był niesamowicie cienki, można powiedzieć że nie miał podeszwy, a bieganie w nim 5 km czy 10 km do najprzyjemniejszych nie należało. W związku z powyższym zacząłem rozglądać się za fajną "startówką".
Nie ukrywam że podczas przeglądania obuwia startowego, na buty Adidas Feather 2 zwróciłem szczególną uwagę, a to ze względu na dosyć nietypową budowę. Tym bardziej ucieszyłem się, kiedy dostałem ten właśnie model do testów.
\
Budowa buta
Pierwsze o czym warto wspomnieć to waga - zaledwie ok 190 g, co praktycznie powoduje, że nie czuć ich w ręku. Dalej, pozwolę sobie na opisanie podeszwy, która tak odróżnia ten model od innych startówek dostępnych na rynku. Podeszwę odchudzono do granic możliwości, w jej środkowej części wycięto zbędne kawałki pianki, zarówno na wysokości śródstopia, jak i pięty, odsłaniając dzięki temu element plastiku, który ciągnie się od palców, aż do pięty właśnie.
Ten plastikowy element uważam w podeszwie za kluczowy. Dzięki temu but jest bardziej sztywny, a jednocześnie sprężysty – pozwala to na jeszcze bardziej dynamiczne przetaczanie stopy, w szczególności skutecznie u osób, które biegają wysoko na śródstopiu.
Dzięki takiej budowie, but nasuwa bardzo mocne skojarzenia z kolcami lekkoatletycznymi – kto oglądał kiedyś kolce zapewne wie, że np. kolce sprinterskie nie mają praktycznie pięty, lecz są bardzo sztywne, a z kolei kolce długodystansowe są bardziej elastyczne i mają piętkę, na której ląduje stopa biegacza. Ten but przypomina mi kolce do biegów średnich, który stanowi trochę mix obu podanych wyżej wariantów.
Chociaż wydaje się że ilość pianki wykorzystana w tym obuwiu jest stosunkowo duża, to wrażenie to mija po ich założeniu na stopę. But ma dobry kontakt z podłożem (dzięki zastosowaniu elementów twardszej mieszanki na zewnętrznej podeszwie), nawet w ciężkich warunkach, o czym poniżej.
Cholewka to praktycznie sama siateczka, brak szwów, które zastąpiono meszowymi elementami, które bardzo dobrze oplatają stopę podczas biegu. Całość lekka i bardzo przewiewna. Jedynym mankamentem, to moim zdaniem zapiętek. Tutaj pragnę uspokoić – nie chodzi tutaj o sztywność materiału przy Achillesie, wręcz odwrotnie, jest bardzo elastyczny i nie powoduje ucisku. Jednakże zauważyłem, że w chwilę po założeniu butów na stopę pojawiało się uczucie, jak gdyby but miałby mi się lekko zsuwać z pięty. Wrażenie to jednak szybko ustaje i ja osobiście nie odczuwałem jakiegoś dyskomfortu z tego powodu. Dla osób lubiących monitorować swój trening, w bucie umieszczono wolne miejsce na system miCoach Adidasa, dzięki któremu można śledzić swoje biegi i postępy w zawodach.

Testy
Ponieważ buty otrzymałem zimą, musiałem z testami poczekać do pierwszego biegu ulicznego w moim regionie, rozgrywanego 9 lutego 2013 r. w Gdyni, w czasie największego zimowego biegu ulicznego w Polsce. Miałem również w planach zrobić w nich tempo do dystansu na kilka dni przed zawodami. W środę umówiłem się z moim przyjacielem Danielem na tempo, które chcieliśmy biegać po stadionie gdańskiego AWF-u. Spotkaliśmy się o 16, chcieliśmy wykonać 8 x 1000 m. Niestety okazało się że miejscami na tartanie zalegał lód, co utrudniało pewne postawienie stopy.
Dodatkowo, niedługo po tym jak zaczęliśmy biegać zrobiło się ciemno i obniżyła się temperatura, co spowodowało iż cały pierwszy tor pokrył się cienką warstwą lodu, który jeszcze przed chwilą był ledwie mokrą pozostałością po deszczu lub roztopionego śniegu. W związku z powyższym trening musiał zostać skrócony do 6 odcinków, a sam test nie był niestety do końca miarodajny.
Na tamtych warunkach sprawdziłyby się jedynie kolce, jednakże co można powiedzieć to fakt, iż buty bardzo dobrze radziły sobie na wilgotnym tartanie, noga pewnie lądowała na podłożu i bieganie w tych butach sprawiło dużo frajdy (nawiasem mówiąc moim zdaniem szybkie bieganie zawsze sprawia dużo frajdy). Biegaliśmy szybciej niż zakładaliśmy, czułem "luza" ale ostateczny test miał przyjść w sobotę podczas biegu w Gdyni.

Trzeba przyznać że pogoda w dniu biegu dopisała – około 0 stopni, słońce, mały wiatr. Jednym słowem idealne warunki do biegania, przynajmniej jak na luty.
Start punktualnie o 13. Pierwsze 2/3 km biegliśmy w dużej grupie, potem na prowadzenie wyszedł Radek Dudycz i 6 osobowa czołówka odskoczyła od grupy którą początkowo prowadziłem. Niestety dalej na dystansie zacząłem coraz bardziej "puchnąć" – wydaje mi się że to brak obiegania na prędkościach które zaserwowałem mojemu organizmowi, a nie mogłem bazować na obieganiu na tym dystansie bo doświadczenie w długich biegach mam bardzo małe.
Skończyło się na wyniku o ponad 30 sekund lepszym od rekordu życiowego. Co do butów. Bardzo dobrze się w nich ściga, dzięki małej wadze nie było czuć ich na stopie. Dzięki plastikowym wstawkom w podeszwie, ułatwione miałem "wejście" na palce i dynamiczne przetoczenie stopy, co szczególnie fajnie odczuwałem się podczas finiszu po przebiegnięciu już 9 km. Ponadto, adidas Feather 2 świetnie trzymały się na fragmencie trasy, kiedy to na pozostałościach lodu posypano piach – but świetnie przylegał to takiej powierzchni, ani razu stopa nie odjechała mi do tyłu.
Podsumowanie
Myślę, że adidas Feather 2 świetnie sprawdzi się na szybkich biegach do 10 km i jest to produkt, z którego zadowoleni będą nawet najbardziej wymagający biegacze. Z buta wyciągnięto wszystko co zbędne, czyniąc z adidas Feather 2 idealny but do wyścigów. Czy równie dobrze będzie biegało się w nim na półmaratonie czy maratonie trudno mi powiedzieć, jednak but jest sztywny i dosyć twardy, więc musiałby to być biegacz lekki i nieźle wytrenowany.
Z pewnością but ten kierowany jest do biegaczy którzy nie lubią podczas startów mieć na nogach butów przypominających "kapcie", a ponadto szukają buta który pozwoli im na dynamiczne przetoczenie stopy. Myślę że adidas Feather 2 przypadnie w szczególności do gustu biegaczom którzy biegają wysoko, ze śródstopia.
Minusem tych butów może być dla niektórych wrażenie lekkiego zsuwania się buta z pięty, jednak w moim wypadku uczucie to znikało po kilku pierwszych krokach.
W zasadzie jeżeli miałbym się jeszcze do czegoś przyczepić, to ewentualnie mała uwaga ode mnie – w czasie wyścigów na zmiennym terenie, gdzie będziemy biegali po szutrze lub leśnej ścieżce, uważajcie na potencjalne zagrożenie utkwienia kamienia/szyszki w pustym panelu na pięcie. Zapewne teraz każdy kto czyta ten artykuł pomyśli "mnie to się nie zdarzy" – też tak myślałem, do momentu aż mi się to zdarzyło...
Niewątpliwie ten model adidas wart jest polecenia, można by rzec nawet, że but ten wygląda na szybki i taki jest w istocie.
Oskar Przysiężny