Artykuły, recenzje, testy

Recenzja Hoka Challenger ATR 6. But do wszystkiego i na każde warunki…  nie istnieje

15 marca 2021

Jestem umiarkowaną entuzjastką butów marki Hoka, która w ostatnim czasie niewątpliwie robi furorę na rynku i wyznacza nowe trendy. Jednak nie każdy jest skory do eksploracji obuwia z niższym dropem i wyższą podeszwą niż tradycyjne buty biegowe. Osobiście nie za bardzo lubię eksperymentować, ale cieszę się, że mogłam wypróbować Hoka Challenger ATR 6, najbardziej uniwersalny (przynajmniej w teorii) model Hoki.

recenzja hoka challenger 6

Pierwsze wrażenie

Gdy otrzymałam swój egzemplarz pomyślałam „jaki potężny bucior, jaka gruba podeszwa, przecież moja stopa się w tym utopi, a bieganie w nich to będzie dla mnie spory challenge® …”, ale potem wzięłam buta do ręki i byłam zaskoczona jego lekkością. Wrażenie zrobiła na mnie ciekawa, według mnie ładna kolorystyka z wyraźnym pomarańczowym paskiem stanowiącym podeszwę środkową. Po włożeniu stóp do środka poczułam pełen komfort, jak podczas snu na wygodnym materacu, a stopy zginęły pod rozbudowaną cholewką.

recenzja hoka challenger 6

Dla kogo i do czego?

Hoka Challenger ATR 6 jest przeznaczony dla biegaczy o stopie neutralnej bądź supinującej poszukujących komfortowego buta o dużej amortyzacji. Producent podaje ich przeznaczenie jako terenowe z zaznaczeniem, iż poradzą sobie także na twardej nawierzchni. Można by rzec but idealny, ale za dobrze by było.

Osobiście uważam, że jeśli teren to tylko lekki, a jeśli na asfalt, to jedynie na spokojne wybiegania, bo życiówek w tym bucie bić nie będziemy. Właśnie, co do treningowych zastosowań, to zdarzyło mi się zrobić w nich bieg ciągły oraz przebieżki, ale butom brakuje dynamiki. Na spokojne rozbiegania pasuje najbardziej. 

W porównaniu do masy innych butów o terenowym przeznaczeniu i dużej amortyzacji Challenger wypada bardzo dobrze. Damska wersja waży jedynie 229g. Drop i głębokość kolek bieżnika, tak jak w poprzedniku – odpowiednio 5 i 4 mm.

Co dobrego?

Poza wspomnianym ciekawym, oryginalnym designem (jak to w Hokach), moją uwagę zwróciła oddychająca, ale grubsza cholewka. Okres moich testów przypadł na zimę, więc to był dla mnie spory atut, zdecydowanie Challengery wygrywały z takimi butami z mojej szafy, które mają skarpetkowatą cholewkę. Ponadto ta sama cholewka jak podają twórcy jest EkoFriendly, co w dzisiejszych czasach, gdzie coraz więcej ludzi chce żyć w zgodzie z naturą, to spora zaleta.

recenzja hoka challenger 6

Uważam, że materiały pochodzące z surowców wtórnych prezentują się po prostu dobrze i but dobrze pasuje do miejskiego stylu. Właśnie takie przeznaczenie po ok. 200km biegania mają teraz Challengery u mnie. Osobiście nie czuję, aby po takim odcinku ucierpiała w nich amortyzacja, pianka była ubita, a bieżnik specjalnie przetarty.

Dlaczego nieuniwersalny?

Podczas ataków zimy miałam nadzieję, że Challenger będzie moim zbawcą na lodzie czy ubitym, nieco śliskim śniegu. Niestety, zawiodłam się. Bieżnik nie jest zbyt agresywny, a ponadto nie ma go w środkowej części podeszwy, co pewnie pozwoliło zaoszczędzić kilkanaście gramów na wadze, ale pianka w tym miejscu nie daje takiej przyczepności.

Hoka Challenger ATR 6

Ponadto z racji moich preferencji do mniej „napompowanych” butów, nie mam w nim takiego czucia podłoża, jakie preferuję. Oczywiście to kwestia indywidualna, jeśli biegacz lubi czuć grubą piankę i „być wysoko” nad ziemią, to Challenger, jak i inne Hoki będą godne uwagi.

Podsumowując, Hoka Challenger ATR 6 to dla takiej osoby jak ja, która dużo czasu spędza na nogach, idealny but do chodzenia, zapewniajacy dużo miejsca w palcach, ale już na bieganie wolę mieć coś bardziej dopasowanego. Nie każdy jest jednak mną (na szczęście), a zatem jeśli ktoś szuka komfortu i lekkości na codzienne, luźne treningi po parku oraz chce przesiąść się z płaskich, domowych kapci na dobrze amortyzowane, wygodne biegówki to warto sięgnąć po Challengery.

Joanna Krawiec

Ocena: 4