Artykuły, recenzje, testy

Recenzja Hoka Challenger ATR 5 – treningowa przejściówka

10 listopada 2020

Hoka One One na polskim rynku pojawiła się wiosną 2016 r. Pierwszym, oficjalnym sprzedawcą był dzisiejszy Sklep Biegacza, a pierwszymi dostępnymi modelami trailowymi były: Challenger ATR, Speedgoat i Mafate Speed.

Jak większość spoglądałam z zaciekawieniem na modele na półce, które wyglądem znacząco odbiegały od tego co znaliśmy wcześniej. Nie bez powodu, już na początku funkcjonowania marki, jeden z czołowych biegaczy Karl Meltzer (zarazem jeden z pierwszych ambasadorów marki), po serii zwycięstw w biegach 100-milowych w 2011 r. wspominał, że ludzie myśleli, że ma na sobie "buty klauna". Sam na początku też podchodził do nich sceptycznie.

Pierwszy zaprojektowany model wziął wręcz od niechcenia na trening. Był nawet nieco zadziwiony jak wyrozumiali dla jego postawy są projektanci. Przemierzał znane sobie ścieżki w Utah. W połowie pierwszego treningu w nich zrozumiał przekonanie twórców: Nico Mormoud'a i Jeana-Luca Diard'a. Sam chciał w nich dalej biegać. W ciągu trzech miesięcy porzucił swojego ówczesnego sponsora i zaczął biegać w Hoka One One, mimo niewielkiego wsparcia ze strony marki.

Co było w nich takiego wyjątkowego? Sama ponadgabarytowa budowa, jak i kołyskowy charakter podeszwy.

Hoka Challenger ATR 5

Trudne początki

Osobiście potrzebowałam więcej czasu, by się przekonać do marki. Głównie dlatego, że miałam okazję na początku pobiegać w modelu Mafate, ale nie była to udana relacja w terenie. Buty w ówczesnej edycji, były strasznie dla mnie niestabilne i mało wytrzymałe. Moje spostrzeżenia potwierdzili zresztą inni czołowi biegacze. Na szczęście marka słucha sugestii i rad, a modele wciąż są poprawiane.

Z kolei Speedgoat choć znacznie lepiej sprawuje się w terenie typowo terenowym, posiada specyficzne wyprofilowanie, które niekoniecznie mi pasuje. Tym sposobem najlepszym wyborem okazał się dla mnie model Challenger ATR. Zarazem jest najbardziej uniwersalnym z terenowej oferty marki. Dodatek ATR (All Terrain) nie jest przypadkowy. Choć oczywiście, nie do końca sprawdzą się w każdym terenie. Można go zaliczyć do kategorii miejsko-leśnej, ale z naciskiem na bardziej utwardzone szlaki. 

Okazało się również, że stopa w odróżnieniu od pierwszych wrażeń z modelu Mafate, jest w nim nieco lepiej, niżej osadzona, a tym samym stabilność jest lepsza. W modelach Hoki, wcale nie czuć, że podeszwa jest taka wysoka. Odpowiada za to system Active Foot Frame. Jest to swego rodzaju aktywna rama dla stopy, dzięki której stopa jest osadzona w podeszwie środkowej zamiast na niej, jak w tradycyjnych butach biegowych. Zapewnia to naturalną stabilność. Po prostu zakłada się buta i nie czuć tej "koturny". 

Gdy po raz pierwszy założyłam Hokę Challenger na nogi, już wiedziałam, że to jest to. Od tamtej pory towarzyszą mi nieprzerwanie od kilku lat, a zabiegałam już 3 pary tego modelu w różnych edycjach. I jeśli miałabym wskazać główną zmianę, to z każdą kolejną edycją buty są bardziej wytrzymałe, przynajmniej dla mnie.

Hoka Challenger ATR 5

Na ultra

Model Challenger upodobałam sobie zwłaszcza na starty w Dolnośląskim Festiwalu Biegowym, a dokładniej na 130 km trasę Super Trail, a także na trasę Harpagana (w zależności od lokalizacji). Gdy pogoda sprzyja, trasa w Lądku-Zdroju technicznie nie jest wymagająca. Błoto zazwyczaj spotkamy na podejściu przed Śnieżnikiem, ale poza tym mamy wiele utwardzonych ścieżek leśnych, czy nawet asfaltowych. Wersja Challenger ATR3 towarzyszyła mi podczas mojego pierwszego startu w tym wydarzeniu 3 lata temu.

Było wyjątkowo komfortowo, jednak buty nie przetrwały biegu – cholewka pękła po przebiegu łącznie ok. 300 km (wliczając wcześniejsze treningi i start). Przyznam też, niekoniecznie czyściłam cholewkę z błota, co na pewno nie pozostało bez echa. W końcu z czasem takie osadzone błoto zaczyna niszczyć strukturę cholewki [więcej: jak dbac o buty biegowe].

Nie zniechęciło mnie to do modelu, ale poczekałam na zaktualizowaną edycję – Challenger 4, która okazała się być nieco bardziej wytrzymała. Posłużyła na kilku biegach ultra i ona odwiedziła Lądek, a także przeżyła 2 starty w Harpaganie na dystansie TP100 [Ekstremalny Rajd na Orientację/ TP100 - trasa piesza 100 km]. Wiedziałam tym samym, że i 5. odsłonę mogę kupować w ciemno, zwłaszcza, że poprawie uległa podeszwa. Do niej miałam nieco zastrzeżeń. Oczywiście zakupiłam z myślą o starcie w DFBG w ubiegłym roku. Udało się ponownie pokonać 130 km trasę, a na dodatek wygrać kategorię wiekową.

Challenger ATR –  co się w nim kryje?

Challenger to model powstały na bazie asfaltowego modelu Hoka Clifton. W przypadku Challenger'a odsłona męska i damska różnią się nieco wysokościami. Obie mają 5 mm drop, ale w męskim modelu wysokości wynoszą: 29 mm - 24 mm (pięta - palce), a dla damskiej wersji jest to 27 mm - 22 mm.

Ponadgabarytowa podeszwa środkowa wykonana została z pianki CMEVA (formowana kompresyjnie pianka EVA), która zapewnia wysoki poziom amortyzacji, jednocześnie pozwala zmniejszyć wagę buta. Jest miękko, ale nie pluszowo. Pianka jest o 30% bardziej miękka niż tradycyjna pianka EVA. Nie znajdziemy tu żadnej płytki chroniącej przed kamykami, ale jednocześnie ilość pianki wydaje się zapewniać wystarczającą ochronę od podłoża.

Na dodatek, równie charakterystyczna dla marki, technologia Meta-Rocker sprawia, że dynamika nie jest ograniczona. Oczywiście nie jest to but, który sprawdzi się podczas interwałów. Widoczna i odczuwalna kołyskowa podeszwa, wraz z niewielkim dropem, zapewnia płynne przetaczanie stopy. To wraz z ponadgabarytową podeszwą wpływać ma na mniejsze zmęczenie. Zresztą trochę też był i taki zamysł samej konstrukcji butów tej marki.

Ich twórca, Nicolas Mermoud, znany jako Nico, zasłynął po zajęciu 3 miejsca w prestiżowym biegu Ultra-Trail du Mont Blanc (UTMB) na dystansie niemal 170 km w 2007 r. Jak to w przypadku czołowych biegaczy bywa, zaczynał zwracać uwagę na drobnostki, które pomogłyby mu osiągać lepsze wyniki. Sprzęt, który pomógłby mu w walce z ekstremalnym zmęczeniem i napięciem mięśni. Chciał przede wszystkim zbiegać szybciej. Potrzebował do tego butów, które w pewnym sensie zmniejszyłyby obciążenia na stawy kolanowe na długich trasach na wymagających ścieżkach w Alpach… Tak zaczęła się historia dziś prężnie rozwijającej się marki.

Oczywiście, jeśli nie jesteśmy przygotowani na ultra wysiłek, to buty nas w tym nie poratują, ale w moim osobistym odczuciu pomogą. Wystarczy raz pobiec, by się przekonać. 

Cholewka to dwuwarstwowa siatka. Właściwie to nie jako siateczka nałożona na dużo gęstszą, gładką podszewkę. Jest wytrzymalsza i jednocześnie w tej odsłonie wydaje się nieco mniej sztywna, a tym samym jest przyjemniejsza, lepiej dopasowuje się do stopy. Zapewnia optymalną oddychalność. Przy wysokich temperaturach lepiej jednak założyć cieńszą skarpetkę. Sam model sprawnie odprowadza wodę. Przejścia przez rzekę (gdy zdarzają się takie na trasach) nie stanowią problemu, a cholewka szybko schnie. Już po chwili można wręcz zapomnieć, że jakieś spotkanie z wodą było. Jak dotąd nie zdarzyły mi się w nich nigdy pęcherze, ale nie zapominajmy, buty to tylko jeden z elementów dbania o stopy. 

I tu nie brakuje, znanego już z modeli trailowych, wzmocnienia z TPU na palcach, zapewniającego ochronę podczas uderzeń np. o korzenie na szlaku.

W najnowszej odsłonie przodostopie zapewnia lepsze ułożenie palców. Nie wydaje się już teraz tak spiczaste. Oczywiście nie jest ono tak szerokie jak w modelach Altra, ale dla normalnej szerokości stopy, jak moja, w zupełności wystarczające. Jest szerzej niż w bardziej terenowym Hoka Speedgoat. 

Podeszwa zewnętrzna Challenger ATR 5 to główna aktualizacja edycji. Wciąż mamy 4-mm wypustki, ale nieco przeprojektowane, aby poprawić przyczepność. Nieco szersze występy lepiej sprawdzają się na kamienistych nawierzchniach od swoich poprzedników. Na ten moment są też znacznie trwalsze. Oczywiście nie jest to model na mocno przełajowy teren. Na błotnistych nawierzchniach (jakie zdarzają się na już wspominanym podejściu na Śnieżnik) trzeba mocno uważać. Nieco lepiej bywa na mokrej trawie. Jednak to model, który zdecydowanie bardziej suche, nietechniczne trasy. 

Hoka Challenger ATR 5

 

Dla kogo?

Hoka One One Challenger ATR 5 to dobra propozycja dla osób szukających modelu z wysoką amortyzacją. Można powiedzieć, że Hoka Challenger stawia na prostotę w swojej konstrukcji, ale każdy jej element jest przemyślany. To model, który najlepiej sprawdzi się podczas codziennych treningów czy też startów na dłuższych dystansach, jeśli naszym zamysłem niekoniecznie jest walka o urwanie kolejnych minut, a trasa nie kryje zbyt wielu terenowych niespodzianek.

Agata Masiulaniec
Sklep Biegacza

Ocena: 3.5