Artykuły, recenzje, testy

Recenzja butów Under Armour HOVR Machina - treningowa maszyna!

22 czerwca 2020

Od kilku już lat charakterystyczne logo będące połączeniem zachodzących na siebie liter A i U jest coraz częściej spotykanym znakiem towarowym, również na srebrnym ekranie. Można wręcz odnieść wrażenie, że niemal połowa znanych aktorów trenuje w ubraniach tej właśnie firmy. Mimo to, powstała w 1996 roku firma Under Armour jest jeszcze stosunkowo mało rozpoznawalną w Polsce marką. Zwłaszcza w świecie biegowym.

Pewnie więc zastanowicie się nad tym, dlaczego mielibyście wydać prawie siedemset złotych (bo taka jest cena katalogowa butów UA Machina) na najnowsze i najdroższe buty z tej stajni? 

Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, choć z góry zaznaczę, że może mi być trudno zachować pełny obiektywizm. Postawmy jednak sprawę jasno - chciałem mieć te buty od momentu, gdy tylko je zobaczyłem po raz pierwszy, tak fenomenalnie się prezentują. Sądziłem, że być może zmienię zdanie po pierwszej przymiarce lub choćby delikatnej przebieżce po sklepie, ale nic z tego. Chciałem je mieć jeszcze bardziej. Leżą po prostu świetnie na stopie, idealnie ją opinając. Nie będę jednak uprzedzał faktów.

UNDER ARMOUR HOVR MACHINA M

Trochę faktów

HOVR Machina  to zupełna nowość w stajni Under Armour, pierwsza edycja buta, choć wydaje mi się raczej przesądzone, że nie będzie ostatnia. Według producenta but ma łączyć w sobie odpowiednią ilość amortyzacji na najdłuższe wybiegania z odczuwalną lekkością i sprężystością tak potrzebnymi na szybsze treningi, a nawet starty. W założeniu ma to być więc swego rodzaju biegowa hybryda, czyli but na (prawie) każdą okazję, choć na pewno na taki nie wygląda. Jest nieco cięższy niż typowy but treningowo-startowy, ale lżejszy jednak od najbardziej amortyzowanych „treningówek”. Buty HOVR Machina są przeznaczone na twarde nawierzchnie, dla stopy neutralnej, a ich drop to umiarkowane  8mm.

Cholewka nie jest modną zwłaszcza ostatnio - skarpetą z zintegrowanym językiem. To podwójna siatka mesh, na tyle ażurowa aby zapewnić odpowiednią przewiewność latem, jednak nie na tyle by można zajrzeć przez nią do środka – z czym mamy do czynienia w butach typowo startowych. 

UNDER ARMOUR HOVR MACHINA M

Wnętrze buta do przestronnych zdecydowanie nie należy, a cholewka w połączeniu z mięsistym zapiętkiem dość ciasno opina stopę. Jeśli chodzi o język to ma on gąbczastą strukturę i jeden rząd szlufek. Dzięki temu cholewka jeszcze lepiej opina nasze stopy po zawiązaniu.

Podeszwa wykonana jest z pianki HOVR oraz obejmującej ją siatki Energy Web, a także ochraniającej piankę sprężystej gumy. Te właśnie trzy elementy składają się na Under Armour HOVR Technology. Energetyczna siatka ma za zadanie zapobiegać utracie kształtu przez piankę, nie pozwalając jej rozchodzić się na boki. Oznacza to, że energia wytworzona przy uderzeniu stopy o podłoże jest natychmiastowo zwracana i używana do wybicia.

Guma zewnętrzna ma natomiast zadanie chronić piankę i zapewniać jej wytrzymałość. Dodatkowo, zastosowano tu ulepszoną wersje pianki, która ma zapewnić „odczucie braku grawitacji’ (Zero Gravity Feel). I to naprawdę czuć, gdyż buty są niezwykle „responsywne”. Zrezygnowano z „owinięcia” podeszwy znacznie mniej zaawansowaną pianką EVA, a powstałe miejsce zagospodarowano pianką HOVR, dzięki czemu  jest jej o 20% więcej niż w najbardziej dotychczas amortyzowanym modelu UA Infinity przy nieco mniejszej niż wadze.

Podeszwę zewnętrzną wykonano z dwóch rodzajów gumy: węglowej i odpornej na ścieranie umieszczonej pod piętą i pod palcami, a także bardziej miękkiej „dmuchanej” gumy  (Blown Rubber) pod śródstopiem. Sam bieżnik jak na but treningowy przystało, świetnie poradzi sobie zarówno w miejskiej dżungli, jak i na ubitych leśnych duktach czy parkowych alejkach.

UNDER ARMOUR HOVR MACHINA M

W czym tkwi jego wyjątkowość?

Jednak dopiero kolejne dwa elementy (a właściwie trzy) czynią tego buta wyjątkowym. Pierwszym z nich jest umieszczona w podeszwie płytka napędowa (Propulsion Plate) wykonana z niezwykle trwałego i bardzo sprężystego elastomeru Pebax. Wspomniana płytka rozdziela się w śródstopiu na dwa wąsy biegnące przez całe przodostopie. Dzięki niej wybicie dodatkowo zyskuje na sprężystości, a my na szybkości.

To właśnie płytka Pebax wraz z nową pianką odpowiada za eksponowaną w kampanii marketingowej, szybkość tego buta. Sprawia to wrażenie jakbyśmy cały czas mieli możliwość wrzucenia wyższego biegu w naszych Machinach. Drugim elementem (występującym już w innych butach Under Armour) jest umieszczony w prawym bucie elektroniczny chip, który wyróżnia obuwie Under Armour na tle pozostałych marek. 

Początkowo mierzył jedynie kadencję biegu, ale ulepszany przez lata czujnik dostarcza teraz oprócz wspomnianej kadencji takich danych jak: dystans, prędkość, czas styczności stopy z podłożem  (w milisekundach), kąt padania stopy, długość kroku (odległość między dwoma kolejnymi krokami prawej stopy), spalone kalorie, i oczywiście czas aktywności. Wszystko, co musimy zrobić to sparować obuwie za pomocą bluetooth z aplikacją MapMyRun na telefonie. Co samo w sobie jest dziecinnie proste, wystarczy bowiem postępować zgodnie z instrukcjami.

UNDER ARMOUR HOVR MACHINA M

Łącznośc z telefonem

Sam chip nie ma żadnego włącznika umieszczonego w podeszwie, brak także wejścia na ładowarkę, a bateria jest tak zaprojektowana, aby przeżyć samo obuwie. Aplikacja MapMyRun rozpozna model i kolor butów, a każdy z nich (możemy sparować kilka) dostanie osobne menu, w którym będziemy mogli przejrzeć całą aktywność. Pomiar może odbywać się dwojako.

Pierwszy sposób to uruchomienie aplikacji wraz z gps i rozpoczęcie treningu z jej poziomu. Dystans będzie wtedy mierzony za pośrednictwem gps-u właśnie. Swoją drogą nawigacja zdaje się działać lepiej niż choćby w Stravie. Możemy też wcale nie zabierać ze sobą telefonu, wystarczy, że zaczniemy biec, a buty same to „zauważą” (po przekroczeniu tempa 14min/km). Potrzebują jednak do tego ok. 10-15 sekund na rozruch. Dystans będzie wówczas mierzony na podstawie długości oraz liczby kroków.

Tak więc, biegając w tych butach w Machinach nie potrzebujemy zabierać ze sobą na trening, ani zegarka ani telefonu. Wystarczy po treningu połączyć się z telefonem, a wszystkie dane z treningowe zgrają się automatycznie, natomiast aplikacja MapMyRun zinterpretuje je i przedstawi w formie odpowiednich wykresów. Jak dokładny jest taki pomiar?

W moim przypadku końcowe odległości różniły się o ok. 300 metrów, wystarczy jednak ręcznie skalibrować chip z poziomu aplikacji, aby wyeliminować ten problem. Sama aplikacja MapMyRun to prawdziwy kombajn treningowy i według jej producenta – jest najpopularniejszą tego typu aplikacją na światowym rynku (ma ponad 260 mln użytkowników). Można ją także sparować z innymi aplikacjami, jak choćby z Suunto czy Garminem i będzie wtedy mierzyła także tętno z nadgarstka w zegarku lub pasie (Under Armour posiada także własne czujniki tętna – trudno jednak będzie o nie na polskim rynku).

Osobisty trener

Kolejną rzeczą wartą uwagi jest funkcja trenera osobistego (Form Coaching Audio). I tak – do wyboru są m. in. kilkutygodniowy plan treningowy (np. podstawy biegania, trening na 10 km, maraton i inne dystanse), trening na poprawę kadencji, długości kroku lub na konkretne tempo oraz konkretną jednostkę treningową, którą chcemy przeprowadzić. 

W czasie rzeczywistym będziemy informowani o naszych postępach. W praktyce wygląda to tak, że jeśli zaznaczymy np. że chcemy  biec w tempie 5:30 i zwolnimy, to kobiecy głos o dość topornym, rosyjskim akcencie poinformuje nas w języku angielskim abyśmy raczyli przyśpieszyć kroku…:). Polska wersja językowa nie jest dostępna, ale funkcję można też wyłączyć. Ponadto, po każdej aktywności otrzymamy spersonalizowane wskazówki dotyczące tego, jak poprawić naszą technikę biegu.

UNDER ARMOUR HOVR MACHINA M

No dobrze, powiecie, ale po co to wszystko? Do czego ta kadencja i długość kroku mi się przyda? Wszystkie elementy składające się na krok biegowy mają niebagatelny wpływ na ekonomikę biegu, na to ile zużywamy (czy też marnujemy) energii. Odpowiednio nimi manipulując możemy nie tylko znacznie poprawić swoje najlepsze czasy, ale także zmniejszyć ryzyko kontuzji. Aby nie być gołosłownym przytoczę stosowne wyliczenie z książki „Triathlon. Biblia treningu” Joel Friela - otóż skrócenie czasu kontaktu stopy z podłożem o 15 milisekund oznacza tempo biegu wyższe o 3 procent, czyli z poziomu 40 minut na 10 km robimy przeskok na mniej niż 39 minut. A to już jest coś!

Podsumowanie

Nie będzie tajemnicą jeśli powiem, że jeszcze się nie wyleczyłem z tych butów, gdyż biega  mi się w nich świetnie. Under Armour Hovr Machina spełnił oczekiwania i w rezultacie otrzymaliśmy dwa w jednym: solidne treningówki z dobrą amortyzacją i bardzo responsywne buty treningowo-startowe (wystarczy przyspieszyć, aby „uruchomić” wspomnianą płytkę Pebax) na szybsze jednostki treningowe. Krok nie traci sprężystości i płynnego przetoczenia nawet po paru kilometrach zwiększonego tempa.

Trudno mi także cokolwiek zarzucić samej cholewce, trzyma bowiem stopę naprawdę dobrze, ciasno ją opinając, niezależnie od tempa w jakim biegniemy. Z poziomu stabilizacji tych butów powinny być również zadowolone osoby z lekka pronacją.

A na ile sprawdza się sama aplikacja MapMyRun? Trudno znaleźć coś lepszego jeśli ktoś chce popracować nad wszystkim elementami swojego kroku biegowego. Używając tej aplikacji wreszcie rozwieją się Wasze wątpliwości co do tego, czy biegacie z pięty czy ze śródstopia, gdyż buty zmierzą kąt padania stopy przy każdym kroku, a potem aplikacja przedstawi twarde dane na wykresie kilometr po kilometrze.

Stosunkowo mało znana w świecie biegowym marka, rzadko bywa pierwszym wyborem dla osób dopiero rozpoczynających swoją przygodę z bieganiem. A szkoda, gdyż dzięki gotowym planom treningowym z aplikacji MapMyRun oraz spersonalizowanym wskazówkom płynącym z użytkowania butów HOVR Machina byłyby one dla takich osób doskonałym wyborem. Czy są więc warte swojej ceny? W mojej opinii tak.

Karol Nowakowski – doradca klienta
Sklep Biegacza Warszawa Powiśle

Zdjęcia: Karolina Daniluk

Ocena: 3