Recenzja butów New Balance Fresh Foam More V2
2 września 2020
More czyli więcej. Więcej czego? Na usta ciśnie się oczywiście – więcej wszystkiego. W tym przypadku jednak odnosi się to do amortyzacji. Buty mają po prostu więcej pianki pod stopą niż dotychczas najbardziej amortyzowany but – model New Balance Fresh Foam 1080v10. New Balance Fresh Foam More V2 jest w istocie próbą dołączenia się do rewolucji, którą kilkanaście lat temu rozpoczęła Hoka.
Rewolucji wyznaczonej trzema elementami: duża amortyzacja, duża miękkość, mały drop. Wszystko to znajdziemy w More, który najczęściej bywa porównywany z Challengerem od Hoki. Druga edycja, tak jak poprzednia, to treningówka na twarde nawierzchnie o bardzo dużej amortyzacji przeznaczona dla stopy neutralnej z 4mm dropem. Dla biegaczy najcięższych oraz ceniących komfort i bezpieczeństwo na długich dystansach.
Pierwsze wrażenie
But wygląda na naprawdę coś więcej. Duży i ciężki, choć w dłoni sprawia wrażenie dużo lżejszego niż na to wygląda. Pierwsze co dostrzegamy to sporych rozmiarów podeszwa wykonana z pianki Fresh Foam X. Umiejscowiono w niej laserowo wykonane perforacje, które, mają zmniejszać ciężar.
Kolejną rzeczą jest znany już z modelu 1080, ekstrawagancki, wygięty w tył zapiętek Ultraheel zapewniający dynamikę ruchów nie blokując przy tym ścięgna Achillesa. Umieszczono w nim także sporych rozmiarów odblask, który razem z dwoma kolejnymi umieszczonymi w szlufkach zapewnia świetną widoczność po zmroku. Cholewkę wykonano z przewiewnej, dwuwarstwowej siatki, a język nie jest z nią zintegrowany.
Sznurówki są jak na mój gust nieco zbyt płaskie i śliskie, aby zapewnić bezproblemowe wiązanie. W okolicy stawu skokowego umieszczono dwa zauszniki wykonane z pianki, pomiędzy którymi leży stopa, jakby zapadając się w podeszwę. To one zresztą wraz z twardszym elementem pianki znajdującymi się po wewnętrznej stronie butów odpowiadają za dodatkową stabilizację stopy. Jest to rozwiązanie znane z butów stabilizowanych (dla osób z nadpronacją).
Tu jednak odpowiada ono za płynne przetoczenie i pewne trzymanie stopy na wysokiej podeszwie. Podobne rozwiązanie znajdziemy zresztą w butach Hoki (system Active Foot Frame), gdzie stopa także leży wewnątrz podeszwy. Na spodzie buta znajdziemy dodatkowe rowki ułatwiające płynne przetoczenie. Bieżnik wykonano niestety z twardszej pianki Ground Contact Foam (o grubości 5mm) zamiast z gumy. Dzięki temu but jest co prawda lżejszy, ale znacznie bardziej podatny na ścieranie. Po 2 tygodniach widać już wyraźne ślady użytkowania, a nie należę do ciężkich biegaczy.
Czas na bieganie
Na trasie spisują się znakomicie. Biegałem w Morach w największe upały i pod względem przewiewności cholewka spisuje się bez zarzutu. Zapewnia także odpowiednią jak dla mnie ilość miejsca na palce – to zdecydowanie szerokie buty. Jedynym jej minusem jest to, że dość szybko się pomarszczyła, wygląda to tak, jakby było jej za dużo. Pianka z której zbudowano bieżnik może i ściera się szybko, ale zapewnia odpowiednie tarcie – buty trzymają zarówno na asfalcie, jak i w lekkim terenie.
Ich przeznaczeniem są długie, spokojne wybiegania i podczas nich sprawują się świetnie, zapewniają dużo komfortu zarówno pod stopą. Pianka Fresh Foam jest naprawdę responsywna przy czym nie jest na tyle miękka, abym nieprzyjemnie się w nią zapadał przy każdym kroku. Największym jednak ich plusem dla mnie jest to, jak but leży na stopie.
Obniżony drop i duża szerokość z przodu zapewniają odczucia niesamowitego komfortu, który czuć już od pierwszego założenia na stopę. Uczucie to nie znika wraz z pokonywanymi kilometrami. Nie przesłania to jednak oczywistych mankamentów buta, czyli braku gumy w podeszwie zewnętrznej oraz niedopracowanej cholewki. Mam nadzieję, w kolejnej edycji zostanie to poprawione.
Podsumowanie
Na koniec słów kilka na temat porównań do Challengera od Hoki. Pamiętajmy, że dobry naśladowca stara się przebić oryginał i z tym przypadkiem mamy tu do czynienia. Jedną z większych bolączek Hoki jest fakt, że z uwagi na szczególne wyprofilowanie podeszwy wewnątrz buta nie każdy może w niej biegać – kończy się to obtarciami łuku stopy. Odpowiedź New Balance czyli „zauszniki” oraz twardsza pianka od wewnątrz usuwają ten problem. Challenger bywa nazywany butem na każdą nawierzchnie (także asfalt).
New Balance poszło inną drogą i wraz z drugą edycją na rynek wypuściło na rynek: New Balance Fresh Foam More i New Balance Fresh Foam More Trail z agresywniejszym terenowym bieżnikiem. Czy jest to lepsze rozwiązanie niż wypuszczenie jednego buta do wszystkiego? Czas pokaże. Wydaje mi się, że New Balance ma szansę w przyszłości powalczyć z Hoką.
Karol Nowakowski
Doradca klienta Sklep Biegacza Warszawa-Powiśle
Zdjęcia: Karolina Daniluk



