Recenzja butów Brooks Glycerin 18. Ich sekret tkwi w...
10 lipca 2020
Dążenie do doskonałości niejednokrotnie okazywało się zgubne. Szukając idealnych rozwiązań, producenci butów często zapędzali się w kozi róg. Zdarzało się, że musieli porzucać swoje wielkie pomysły i zaczynać wszystko od nowa. W przeciwieństwie do tego typu sytuacji można postawić amerykańską markę Brooks, która nie szukała cudownych rozwiązań z dnia na dzień, a krok po kroku. Pomału ulepszała to, co już było dobre, a sprawdzonych rzeczy, na które biegacze się nie skarżyli w ogóle nie ruszała. Nowy model Brooks Glycerin 18, tylko potwierdza tę regułę.
Brooks Glycerin na rynku jest od wielu lat. Wszystkie zmiany które w nim zachodziły były subtelne, choć każda z nich powodowała, że z każdą kolejną edycją stawał się coraz lepszy. To niesamowite jak można skonstruować buta biegowego z ogromną amortyzacją, który będzie pasował lekkiemu biegaczowi (którym jestem), a także osobie która pod względem swojej wagi ciała znajduje się na drugim biegunie.
Więcej niż amortyzacja
Bo sekret tkwi ...w piance, która została zastosowana w tym modelu. DNA Loft to coś więcej niż tylko potężna amortyzacja i miękkość, to również bardzo dobra responsywność i trwałość. To w jaki sposób ta pianka zachowuje się przy biegaczu o wadze 65 kg oraz przy 100 kg jest niezwykle interesujące. Naprawdę rzadko się zdarza, by tak diametralnie różne osoby biegając w takim samym bucie czuły dokładnie to samo – to znaczy znakomitą amortyzację oraz miękkość na odpowiednim poziomie. I właśnie o ten sam poziom odczuć tutaj chodzi. Miękkość odczuwać będzie każdy, ale to, by była ona odpowiednia dla dwóch tak różnych biegaczy, to już zupełnie inna sprawa.
Wrażenia z biegu
W „Glicerynach” biega mi się wyjątkowo komfortowo i przyjemnie. Najbardziej lubię je zakładać na długie wybiegania. Nogi czują wówczas wsparcie na każdym kilometrze, a regeneracja po takim treningu jest dużo szybsza. Natomiast kilka przebieżek na koniec treningu też nie stanowi problemu. Chociaż te buty demonami prędkości nie są, to suną na trasie całkiem nieźle. Nie będę jednak ukrywał, na szybsze jednostki treningowe wolę coś innego, ale jak wspominałem, na długie biegi oraz treningi regeneracyjne pozostają moim numerem jeden.
Cholewka jest zrobiona z lekkiej i przewiewnej siateczki. Na pierwszy rzut oka wydaje się nieco zbyt gruba, ale w użytkowaniu to wrażenie szybko znika. Oddycha bardzo dobrze, a przepuszczalność powietrza jest na wysokim poziomie. W ciepłe dni stopy nie grzeją się zbyt mocno, nawet w nieco grubszych skarpetach.
Szerokość butów jest klasyczna i pod tym względem umieściłbym je dosłownie pośrodku wszystkich butów biegowych. Nie są zbyt szerokie, ale do najwęższych również nie należą. Dzięki temu, dopasowanie jest optymalne, co pomaga w lepszym i pewniejszym biegu. Przy czym ten pewniejszy bieg oznacza nie tylko trzymanie stopy przez cholewkę. To również bardzo uniwersalny, wyraźnie zaznaczony bieżnik, który na suchym i twardym chodniku zachowuje trwałość, ale przebiegnięcie się w nim po kałużach nie powoduje utraty przyczepności. Co prawda żywiołem „osiemnastek” jest twarda nawierzchnia, ale nie należy się bać wbiegnięcia do lasu. Ten głęboki bieżnik podeszwy zewnętrznej, sprawdzi się doskonale na leśnym dukcie, a piaszczyste czy szutrowe drogi nie są dla tych butów najmniejszym problemem.
Podsumowanie
Brooks Gliceryn 18 jest butem bardzo uniwersalnym i może właśnie dlatego tak bardzo mi przypasował. Amortyzacja, przyczepność, komfort to zaledwie kilka zalet tego modelu. Zdążyłem przetestować go już na różne sposoby i powiem szczerze, że jestem nim zachwycony. Tak dobrze amortyzowanych butów, w których mogą biegać zarówno biegacze o dużej wadze, jak i znacznie lżejsi amatorzy biegania, jest na naszym rynku naprawdę niewiele. Wprawdzie szybkość to nie jest drugie imię tych butów, ale co do komfortu i amortyzacji to trzeba przyznać, że Brooks naprawdę wysoko zawiesił poprzeczkę. Zapowiadają się więc miłe przygotowania do kolejnych startów, które mam nadzieję kiedyś znowu nadejdą.
Bartłomiej Wicher
Kierownik Sklepu Biegacza Warszawa Powiśle
Zdjęcia: Artur Kobuszewski "Biegowy Wariat"


