Recenzja Asics Gel-Noosa Tri 13. Nie jestem triathlonistą!
1 kwietnia 2021
Mówię otwarcie, triatlonista ze mnie żaden. Pływać umiem tylko żabką, albo "po warszawsku", czyli…czterema literami po piasku. Rower mam i to nawet „szosę”, ale traktuję ją jako uzupełnienie treningów biegowych w okresie letnim. Natomiast, co do biegania, to biegam i to zdecydowanie ta dyscyplina wychodzi mi najlepiej.
O triathlonie wspominam nieprzypadkowo, do testów trafił do mnie najnowszy model Asics Noosa Tri 13, który swoje początki zawdzięcza właśnie triathlonowym zmaganiom. To efekt współpracy, marka Asics podpisała kontrakt z Noosa Triathlon [więcej o historii modelu].
Można przyznać, że najnowsze wcielenie buta Asics Gel-Noosa Tri 13 obecną konstrukcją maksymalnie odcięło się od swojego poprzednika. Nie mamy już tu klasycznej podeszwy, a jest teraz, coraz bardziej znana w modelach Asics - kołyskowa, która ułatwia przetoczenie stopy oraz poprawia wybicie.
Kolory w sporcie
Wygląd „Noosy” niemal od zawsze przykuwał wzrok przez swoją kolorystykę. Obecna edycja nie jest wyjątkiem. Barwna cholewka przechodzi w równie barwną podeszwę i całość wygląda naprawdę spójnie i atrakcyjnie. Wiadomo jednak, że wygląd to rzecz gustu, a jak wiadomo od dawien dawna, o gustach się nie dyskutuje. Trzeba jednak przyznać, że wyglądają nietuzinkowo.
Noosa do szybkiego biegania
Lubię biegać szybko i lubię poprawiać swoje wyniki, dlatego w mojej szafie znajdziecie więcej butów treningowo-startowych niż butów z maksymalną amortyzacją. Biegi uliczne są mi bliższe i to je preferuje. Góry są dla mnie odpoczynkiem. Nie muszę się tak w nich spinać. Serce i energia jest na asfalcie. Stawiam sobie niezmiennie cele: zdobyć World Marathon Majors, złamać 3 godziny, uzyskać przynajmniej 1:18 w półmaratonie, 36 min na 10 km i 16 min na 5 km.
Kiedy założyłem najnowszą Noosę pierwszy raz na stopę, to poczułem się trochę dziwnie, nie tego się spodziewałem.
Po pierwsze, w moim odczuciu było miękko i komfortowo, jak na but z kategorii "startowe". Chwile wcześniej biegałem więcej w adidas Adizero Adios Pro, gdzie z kolei zaskoczeniem była dla mnie sztywność i twardość. W Noosa nie mamy płytki karbonowej czy węglowych elementów typu EnergyRods (jak to jest w modelu Adizero Adios Pro).
Noosa wykorzystuje piankę FlyteFoam. Na dodatek w najnowszej odsłonie projektanci zdecydowali się zwiększyć jej ilość (model męski ma 26 mm na pięcie i 21 mm pod przednią częścią stopy).
Po drugie, wcale nie było "płasko", tylko od razu przechylałem się do przodu. To efekt wykorzystania nowej technologii nazwanej Guidesole, znanej już z modeli m.in. Glideride. To widoczne zakrzywienie podeszwy, lekko kołyskowy kształt.
Po trzecie wreszcie, mamy tu 5 mm drop, czego jednak zupełnie nie czujemy. To zmiana, dla znających poprzednie odsłony, japoński producent zdecydował się zmniejszyć drop: z 8 do własnie 5 mm. To wszystko sprawia, że ten model sprawdzi się zarówno podczas treningów tempowych, jak i startów.
Poza tym Noosa zawiera kilka udogodnień dla triathlonistów: oczko na zapiętku, bardziej miękki zapiętek, a także pokryty gumą język oraz dodatkowa para sznurówek. To wszystko po to, by umożliwić zawodnikom szybką zmianę butów w strefie zmian podczas triathlonowych zmagań czy też bieg bez skarpetek.
Pierwsze wrażenia dla mnie były na duży plus. Dzięki takim zabiegom konstrukcyjnym but niejako sam nas napędza i wymusza płynniejsze przetoczenie stopy. Natomiast miękkość i sprężystość zastosowanej pianki daje bardzo duży komfort biegania.
Do czego?
But jest tak komfortowy, że możemy go używać nie tylko na starty i szybsze jednostki treningowe. Jest też bardzo lekki i dobrze dopasowany do stopy, sprawdzi się również w codziennym bieganiu, nie przemęczając naszego stawu skokowego dzięki swojej konstrukcji. W codziennej eksploatacji zakładanie buta ułatwia wspomniane specjalne oczko na zapiętku oraz język pokryty gumowymi wypustkami.

Co na plus, co na minus?
Dla mnie nowa Noosa ma zdecydowanie więcej plusów niż minusów. Przede wszystkim jest to lekkość (waga męskiego modelu to 223 g) i przewiewność oraz dobre trzymanie całej stopy na śródstopiu i w pięcie. Kolejnym plusem jest amortyzacja, która w tym bucie jest wręcz idealna, zachowuje bowiem udany kompromis pomiędzy miękkością i dynamiką. Dobre jest również przetoczenie, które adoptuje nas do bardziej naturalnego biegania ze śródstopia.
W tym wszystkim jest również pewien minus, czyli wykończenie podeszwy gumą, która nie do końca jest należycie przyczepna na mokrej nawierzchni asfaltowej.
W sumie, Asics Gel-Noosa Tri 13 to bardzo dobry następca leciwej już „dwunastki”. Jest równie szybki, lekki i dynamiczny. Dobrze wygląda na treningu, jak i w blokach startowych i widać, że kurs obrany dzisiaj przez ASICSa jest ruchem w bardzo dobrym kierunku. I na koniec wypada dodać, że nowa „trzynastka” wcale nie jest pechowa, jakby się z początku mogło wydawać… :)
Zalety:
- lekkość
- dynamika
- pianka FlyteFoam
- przewiewna cholewka
- 5mm drop
- wygląd
Wady:
- mało przyczepna guma w podeszwie
Artur Kobuszewski "Biegowy Wariat"
Doradca klienta Sklep Biegacza Warszawa-Powiśle


