Artykuły, recenzje, testy


Hoka One One Mafate Speed - testujemy


  20 lutego 2017


NAZWA: Hoka One One Mafate Speed

RZECZYWISTA WAGA (dla rozmiaru 46): 367 g

DROP: 4 mm

SZEROKOŚĆ (STOPA WĄSKA/SZEROKA): średnia ze wskazaniem na szeroką

NA JAKI DYSTANS: ultra

 

Oczekiwania: oczekiwałem dużej wygody, pluszowej miękkości i swego rodzaju niezgrabności.

Konstrukcja: cholewka zrobiona bezszwowo, materiał sprawia wrażenie pancernego, błoto raczej nie ma szans dostać się do wnętrza buta. Hoka nie jest mistrzem przewiewności, oddychalność zapewnia głównie tekstylny, miękki język. System wiązania w butach Hoka nazywa się Hoka Race Lace. Jest to analogiczne rozwiązanie jak w Salomonie z tą różnicą, że ma dwie szerokie gumki, dzięki którum zaciągnięte sznurowadła łatwiej zamocować. Amortyzacja – w skali pięciogwiazdkowej – gwiazdek sześć. Nie znam niczego porównywalnego.




Podeszwa i bieżnik: trakcja w Mafate to dla mnie największa niespodzianka in plus. Kołki osadzone są dość gęsto i, mimo że na takie nie wyglądają, są wysokie – 5 mm robi robotę. Cała podeszwa wykonana jest z dwóch rodzajów gumy – czarnej twardszej i niebieskiej miękkiej.


Hoka Mafate Speed


Przeznaczenie: ścieżki leśne, błoto, śnieg, kamienie, szuter, a i na asfalcie nie jest najgorzej.

Warunki testowania: dystanse do 30 km, w różnych warunkach (z błotem pośniegowym i śniegiem włącznie), głównie Góra Kamieńsk, tylko trening.

Wytrzymałość: po kilku miesiącach regularnych treningów żadnych śladów zużycia, po umyciu karcherem wyglądają jak nowe. Bardzo solidne wykonanie.

Ogólne wrażenia: but robi – delikatnie mówiąc – spore wrażenie. Głównie za sprawą kolorowej cholewki i kontrastowej podeszwy grubości solidnego plastra słoniny. Spodziewałem się wrażenia butów na koturnie, ale tak nie jest. Stopa zapada się w nich naprawdę głęboko. Mam wąską stopę i muszę dość zdecydowanie zaciągąć w nich sznurowadła. Buty dobrze ją wtedy otulają i nie ma wrażenia pływania. Jestem przekonany, że będą wygodne również dla osób ze stopą szeroką. Pomimo doskonałej izolacji od podłoża (szczególnie ostrych kamieni czy korzeni), daje się je całkiem nieźle wyczuć.

Na zbiegach: Największe moje obawy związane były ze stabilnością na zbiegach. Po głowie kołowało „zdarza ci się skręcić kostkę w butach nisko zawieszonych, to w hokach ją na bank złamiesz”. Ale nie – są nadspodziewanie stabilne, śmiało można luźno puścić nogi. Mocno podciągnięty do góry dziób plus stosunkowo nieduży drop pozwalają symulować bieganie naturalne. Piszę „symulować”, bo zestaw Hoka i bieganie naturalne to klasyczny oksymoron.

Pod stopą mamy 35 mm, które pozwalają odpocząć na pięcie po kilku godzinach biegu. Chyba jak żadne inne. Bieżnik przy takiej masywności podeszwy sprawia wrażenie płytkiego. Ale w rzeczywistości tak nie jest – to dobry allround – spokojnie na twardym i całkiem pewnie w błocie czy śniegu.




Podsumowanie: jeśli miałbym je opisać w dwóch słowach, powiedziałbym „nadspodziewanie zgrabne”. Gdy czytam na forach o butach z dużą amortyzacją i widzę „Salomon” czy „Adidas”, to się tylko uśmiecham. Chcesz amortyzacji przez duże A? Szukaj Hoki.

Nie miałem ich jeszcze na żadnym starcie. I prawdę mówiąc nie wiem, czy je na start zabiorę. Chyba mimo wszystko to nie moja bajka. Po kilku dłuższych treningach na „mojej górze” (tak do 30 km) i w lesie po płaskim dochodzę do wniosku, że dla mnie jest to idealny but na przepak gdzieś tak w połowie setki.


Tomasz Świderek

Test udostępnił Kingrunner ULTRA

Ocena: 3.3